Koncert Żyda Jankiela, który tak pięknie opisał Adam Mickiewicz w swej epopei, jest muzycznym obrazem najważniejszych wydarzeń politycznych Rzeczypospolitej z tego okresu. Obrazuje zarówno fakty pozytywne, które cieszą słuchaczy oraz te, które spowodowały upadek ojczyzny. Słuchacze koncertu bezbłędnie odgadują intencje Jankiela oraz zdarzenia, o których opowiada jego muzyka. Należą do nich:
- Konstytucja 3 maja - kiedy Jankiel zagrał radosne nuty słuchacze zrozumieli, że może chodzić tylko o to tryumfalne wydarzenie dla narodu polskiego. Żyd chciał oddać zgodę, jak panowała wtedy wśród Polaków. Wszyscy cieszyli się, że mamy konstytucje, która stała się wydarzeniem na skalę światową, gdyż był to drugi, po USA, dokument tego typu.
- Konfederacja barska - kiedy muzyka Jankiela zaczyna być niejednolita, a grajek zaczyna fałszować, słuchacze domyślają się, że chodzi o konfederację i złe czasy dla Polski. Konfederację barską uznawano za zdradę Polski, gdyż część szlachty poparła działania Carycy Rosji, które doprowadziły do jej ostatecznego rozbioru.
- Rzeź Pragi - Kolejne niemiłe dla ucha dźwięki, które popłynęły z instrumentu Jankiela, miały symbolizować Rzeź Pragi. Wtedy to armia carska wymordowała ogromną ilość ludności warszawskiej dzielnicy. Nie oszczędzano nawet dzieci i kobiet.
- "Mazurek dąbrowskiego" - kiedy jankiel zaczyna intonować pieśń legionistów wiadomo, że chodzi o tworzenie Legionów polskich we Włoszech, które u boku Napoleona miały pomóc wyzwolić Rzeczypospolitą z ucisku zaborców.
Widzimy więc, że Jankiel nie wypowiadając ani słowa, stworzył piękną "opowieść" o dobrych i złych chwilach narodu polskiego, które obudziły w słuchaczach tego koncertu uczucia patriotyczne. W takim też celu Mickiewicz zamieścił tę scenę w "Panu Tadeuszu", byśmy i my zrozumieli, czym jest miłość do ojczyzny.
nauka
poniedziałek, 31 października 2011
Porównaj dwie wybrane relacje literackie z życia w obozach.
W obliczu Drugiej Wojny Światowej polscy pisarze stanęli przed bardzo trudnym zadaniem. Okupacja hitlerowska w Polsce z programem ludobójstwa, z systemem obozów śmierci, łapankami i ulicznymi egzekucjami, zbrodniczymi eksperymentami na ludziach, przymusowymi robotami w głębi Rzeszy, przyniosły doświadczenia, z którymi pisarz polski spotkał się po raz pierwszy.
Każdy dzień okupacji stawiał miliony ludzi wobec prób, którym nigdy nie zostałaby poddana ich moralność w czasie pokoju. Wszystkie pojęcia o świecie, moralności, stosunkach między ludźmi, o całym życiu zostały tym próbom poddane. Doświadczenia tych strasznych czasów domagały się literackiego przekazu, nakazywały też poszukiwanie nowych sposobów literackiego opisu. Najważniejsze świadectwa literackie przypadły na lata 1941-1946.
W swojej pracy chciałbym zająć się dwoma z nich - cyklem "Medaliony" Zofii Nałkowskiej i prozą Tadeusza Borowskiego.
Ogólnie można podzielić literaturę okupacyjną tych lat na dwa wielkie działy: na próbę dokumentalną (wspomnienia, reportaże, dzienniki) oraz prozę artystyczną.
Opowiadania Borowskiego (zawarte w tomiku: "Pożegnanie z Marią") należą do drugiego działu. Trudno natomiast jednoznacznie zaliczyć do któregoś z nich "Medaliony". Oparte one zostały na relacjach ocalałych ofiar hitlerowskiego terroru, wizjach lokalnych miejsc zbrodni, zeznaniach świadków - materiał ten zebrała pisarka pracując w 1945 roku w głównej komisji badania zbrodni niemieckich; dlatego też proza "Medalionów" zachowała cechy reportażu, dokumentu, sprawozdania z rzeczywistych faktów. W konsekwencji tego cykl 7 opowiadań Nałkowskiej stoi właściwie na pograniczu dwóch wyżej wymienionych działów.
Przedstawię teraz bliżej wizje rzeczywistości niemieckich obozów, zawarte w opowiadaniach Borowskiego i Nałkowskiej.
"Medaliony" to wstrząsający rejestr zbrodni, masowej zagłady i męczeństwa, ujęty w zwięzłych i powściągliwych opowieściach, w których autorka, redukując do minimum własny komentarz, oddaje głos prostym ludziom - świadkom i uczestnikom wydarzeń.
Komentarz narratora nadrzędnego dyskretnie informuje jedynie o ich zewnętrznym wyglądzie, odruchach, sposobie mówienia i zachowania się. Człowiek nie jest w "Medalionach" poddany analizie psychologicznej, jest tylko opisany. Opis niemieckich świadków w "Profesorze Spannerze" czy oświęcimskich oprawców w "Dorośli i dzieci w Oświęcimiu" spełnia tę samą rolę co opis urządzeń w systemie niszczenia - człowiek jest po prostu częścią tego systemu. Ci zaś, których technika niszczenia nie dosięgnęła - Polacy i Żydzi ocaleni z więzień i obozów - przedstawieni zostali w najprostszych rysach psychologii ludzkiej. Ludzie ci opisują fakty, ale nic co mogłoby pomóc w ich zrozumieniu nie wynika ani z tych opisów, ani z uczuć.
W "Medalionach" bowiem nie ma wyjaśnień i interpretacji kataklizmu, jakim była dla wielu narodów okupacja hitlerowska. Nałkowska nie chciała zajmować się analizą skomplikowanych przyczyn, które spowodowały powstanie w środku Europy w XX wieku wielkich pieców, w których płonęły ciała masowo mordowanych ludzi. Chciała tylko dać świadectwo tym czasom, ukazać rozmiary zbrodni i rozmiary ludzkiego cierpienia.
Brak odautorskiego komentarza interpretacyjnego, bezpośrednich sądów pisarzy nie oznacza jednak, że sąd taki nie został w "Medalionach" zawarty.
Z informacji, które przekazuje nam Nałkowska jesteśmy w stanie odtworzyć przerażający obraz zbrodni. Informacje te składają się z kilku warstw - z faktów, o których mówi postać dopuszczona do głosu, z jej własnego do nich komentarza oraz z nie uświadamianych sobie przez tę postać wyników konfrontacji jej komentarza z opisanymi faktami. W "Profesorze Spannerze" w sposób suchy i lakoniczny podane jest sprawozdanie z przesłuchania młodego chłopaka zatrudnionego w czasie wojny jako preparator trupów w przedsiębiorstwie zajmującym się produkcją mydła z tłuszczu ludzkiego. Wszystkie jego odpowiedzi są rzeczowe i pozbawione zupełnie jakiegokolwiek zabarwienia emocjonalnego; opowiada o sposobach produkcji tak, jakby opisywał normalny proces produkcyjny. W końcu z dozą pewnego podziwu komentuje:
"W Niemczech, można powiedzieć, ludzie umieją coś zrobić - z niczego..." "Coś" to mydło, przeciwstawione "niczemu", czyli martwemu ciału ludzkiemu. Taką skalę wartości narzucił chłopakowi faszyzm - ludzkie zwłoki, w każdej kulturze i religii będące przedmiotem czci, sprowadził do roli bezużytecznej rzeczy.
W ten sposób Nałkowska ukazuje jedną z najbardziej przejmujących prawd o okupacji: zniszczenie przez faszyzm psychiki człowieka, zabicie jego wrażliwości moralnej. Podobnych przykładów można w "Medalionach" znaleźć wiele.
Surowe, lapidarne, często nieporadne relacje są więc nie tylko oskarżeniem i świadectwem martyrologii bezbronnych i ich bezradności wobec grozy doświadczeń przerastających ludzką świadomość, ale pokazują także, jak same ofiary terroru dotknięte zostają moralną zarazą faszyzmu, zobojętnieniem i otępieniem psychicznym w obliczu zbrodni, utratą poczucia solidarności międzyludzkiej (jak ludzie z opowiadania "Przy torze kolejowym", którzy nie chcieli ryzykować własnego życia dla pomocy rannej żydówce), zanikiem elementarnego instynktu etycznego (jak kobiety jedzące z głodu trupy pomordowanych w opowiadaniu "Dno"). Wymowę zbioru streszcza jego słynne motto: "Ludzie ludziom zgotowali ten los".
Charakterystyczne dla "Medalionów" jest ukazanie powszechności doświadczeń okupacyjnych - widzi się tu nie tylko cierpienia jednostek, ale i cierpienia milionów. Portrety bohaterów zawierają w sobie zarazem uogólnienie losów innych ludzi - są to portrety typowe, tytułowe "Medaliony". Doskonałym przykładem jest portret Dwory zielonej - bogaty psychologicznie, oparty wyłącznie na narracji bohaterki, narracji oczyszczonej z wszelkich zbędnych szczegółów, dającej obraz takich typowych dla tych czasów uczuć ludzkich jak strach, zmęczenie, ból, rezygnacja z jednej strony, a olbrzymie pragnienie życia i niesamowita wytrzymałość na cierpienia z drugiej.
Protest Nałkowskiej przeciwko zbrodniom dokonanym na psychice ludzkiej, jej sąd i przerażenie zawsze są obecne, choć nie mówi ona o tym wprost. Pisarka nie używa wielkich słów, patosu, ogranicza liczbę faktów, stosuje metodę skrótu i selekcji. Prezentacja faktów odznacza się niemal naukową precyzją. Nałkowska odpowiednio uporządkowała usłyszane i zauważone fakty, kierowała rozwojem napięcia i prowadziła do pointy. Najbardziej rzeczowe informacje są zestawiane w ten sposób, aby zaszokować odbiorcę. W opowiadaniu "Człowiek jest mocny" można przeczytać: "Ktoś pokazywał znaleziony strzęp pudełka od zapałek z greckim nadrukiem, inny wymyte przez deszcze papierki z cudzoziemskimi firmami aptek. Ktoś na miejscu dawnego krematorium znalazł dwie malutkie kosteczki ludzkie."
Opis całego stosu kości i czaszek ludzkich nie wzbudziłby wcale większej grozy, niż owe żałosne, odgrzebane "dwie malutkie kosteczki ludzkie"- jedyne, co pozostało po tysiącach zamordowanych ludzi. W "Profesorze Spannerze" beznamiętny opis przyrody na początku opowiadania nie nasuwa myśli o tragicznych sprawach. Nagle jednak padają zdania pełne grozy, w ten sposób, za pomocą wyraźnych, jaskrawych kontrastów, Nałkowska wywołuje w czytelniku tym mocniejszą reakcję, tym większe przerażenie.
Znaczące dla "Medalionów" są zdania z ostatniego opowiadania zbioru: "Jeżeli objąć myślą ogrom przyśpieszonej śmierci, jakiej miejscem - niezależnie od działań wojennych - stały się tereny Polski, to obok zgrozy najsilniejszym uczuciem, jakiego doświadczamy jest zdziwienie"
Zdziwienie człowieka, który nie może pojąć rozmiarów tego, co się stało a protest wyraża w ten sposób, że nie chce wchodzić w bezpośredni kontakt z minioną rzeczywistością, nawet przez dokładniejszy opis i wyjaśnianie, szukanie przyczyn.
Opowiadania Borowskiego (z tomiku "Pożegnanie z Marią") obejmują własną, zdecydowanie odmienną od ówczesnej literatury wojenno-artyrologicznej wizję hitlerowskiego obozu koncentracyjnego.
Więzią cyklu jest postać narratora - Tadka, studenta humanistyki czy literatury na tajnym uniwersytecie, początkującego poety o filozoficznych aspiracjach, którego czytelnik ma możliwość obserwować między innymi w środowisku lagrowym obozu koncentracyjnego ("Proszę państwa do gazu", "Dzień na Harmęzach").
Bohater Borowskiego przede wszystkim robi wrażenie znakomicie przygotowanego na przyjęcie obozu. Wyrwany ze swego azylu w okupowanej Warszawie, po krótkim postoju więziennym przetransportowany do Oświęcimia, traktuje obóz jako przebudzenie przez prawdziwą rzeczywistość, a także jako dalszy ciąg swych studiów humanistycznych, swych ambicji pisarskich. Od początku studiuje Oświęcim po to, by - jeśli przeżyje - "zdać ludziom żywym relację i stanąć w obronie zmarłych". Borowski chciał zatem zgłębić obóz, określić jego istotę. Poznanie Oświęcimia coraz bardziej go fascynuje. Opowiadania Borowskiego pełne są poszukiwań definicji zjawisk i praw nim rządzących - i to przede wszystkim różni "Pożegnanie z Marią" i "Medaliony".
Definicje te dotyczą nie tylko obozu, lecz całego systemu zbrodni. Terror to według Borowskiego system samoczynny. Do stosowania terroru wykorzystywani byli ludzie już sterroryzowani i ci, którzy mieli być sterroryzowani. Obozy organizowane były na zasadach "samorządu", więźniowie byli przymuszani do współuczestnictwa; tworzyły się specyficzne hierarchie.
Borowski widzi lagry jako konsekwentny wykwit wielkości III Rzeszy. Oświęcim ma dla niego również swój konkretny aspekt ekonomiczny. Pisarz rejestruje sposoby eksploatacji człowieka, interesy niemieckich firm budujących obóz, potoki złota i dewiz. To wielkie przedsiębiorstwo III Rzeszy funkcjonuje prawie bez zakłóceń, choć jeszcze nie doszło do perfekcji, bo "marnują przy spalaniu tyle tłuszczu, tyle kości, tyle mięsa, tyle ciepła", zbrodnia kojarzy się z wielkim interesem w jeden zgodny proceder.
W kategoriach socjologicznych obóz nie jest dla Borowskiego tłumem pędzonych na wyniszczenie ludzi, lecz przemyślnie zorganizowanym społeczeństwem koncentracyjnym, zhierarchizowanym, bo bez hierarchii społecznej obóz nie mógłby działać samoczynnie.
Narrator opowiadań Borowskiego, Tadek, jest vorarbeiterem; zgodnie z obozową hierarchią nazwa ta oznacza więźnia o podrzędnej funkcji (takim jest Tadek w "Dniu na harmęzach") lub po prostu starego, doświadczonego lagrowca. Vorarbeiter to człowiek, który wie, że przeżyć obóz można jedynie gdy się przyjmie tutejsze reguły gry i który postanowił przeżyć za wszelką cenę. Warunkiem tego jest przystosowanie i egoizm, uległość wobec prześladowców i bezwzględność wobec współwięźniów. Vorarbeiter z opowiadań Borowskiego nie jest jednak zbrodniarzem. Jest to człowiek, który dzięki własnej przebiegłości i zaradności zdobył pewną pozycję w obozie, to szeregowy pracownik wielkiego przedsiębiorstwa eksterminacji, który wciągnięty w zbrodniczy system, mimo woli staje się w jakimś stopniu jego współ założycielem.
Nie chce się wykazywać, ale nie może podpaść; nie bije z własnej woli, nie znęca się, nie denuncjuje, nie okrada indywidualnego więźnia, lecz zbiorowość. Tadek i jemu podobni zachowują w szczątkowej formie ludzką przyzwoitość i solidarność ze współwięźniami, zwłaszcza własnego komanda (w "Dniu na Harmęzach" Tadek zamienia kocioł z zupą na większy, przeznaczony dla innej grupy), ale o tyle tylko, o ile nie narusza to ich interesu i nie zmniejsza szansy przeżycia. Ich zachowanie ma więc charakter świadomej, kontrolowanej czynności, pozwalającej wykorzystać wiedzę o tym, jak przetrwać w obozie koncentracyjnym, w tym sensie ludzie ci przeszli swoistą ewolucję postępową, gdyż pojawiły się u nich nowe cechy, zwiększające zdolność do życia w warunkach ekstremalnych. W kategoriach moralnych przechodzą oni jednak ewolucję wsteczną.
Borowski bardzo precyzyjnie określa specyficzny kodeks moralny vorarbeitera. Odstępstwa od tego kodeksu (np. kradzież mydła Tadkowi przez vorarbeitera Iwana) są karalne. Ten kodeks moralny, szczątek człowieczeństwa, odróżnia vorarbeitera od obozowego zbrodniarza - degenerata, ale właśnie ta etyka vorarbeitera budzi w Borowskim największą grozę.
To, co najbardziej ugodziło moralnie Borowskiego w istocie lagrów to nie konieczność życia w nieludzkich warunkach, nie morderczy system, proceder śmierci natychmiastowej czy śmierci powolnej, lecz reakcja przeciętnego człowieka i łatwość przystosowania się, jego większa wrażliwość fizyczna i psychiczna, przekonanie, że z człowiekiem można zrobić wszystko.
Początkowo akceptacja obozowej rzeczywistości nie przychodzi łatwo - w "Proszę państwa do gazu" opisane jest, jak nie wytrzymuje psychika bohatera na widok martwych, poduszonych w wagonach kolejowych niemowląt; choć reakcja obronna psychiki ma charakter jedynie fizjologiczny (Tadeusz po prostu wymiotuje), to jednak wiadomo, że nie jest on jeszcze do końca "człowiekiem zlagrowanym" - taki jest dopiero w "Dniu na harmęzach".
W świecie obozowym, widzianym przez pryzmat "zlagrowanej" świadomości bohatera opowiadań, ulegają unieważnieniu elementarne odruchy uczuciowe i wartości moralne rzeczywistości zewnętrznej - współczucie, uczciwość, godność. Pogwałcenie człowieczeństwa ma tu charakter szczególnie tragiczny, bowiem zbrodniczym celom podporządkowuje się także ofiary, przymuszając je nie tylko do uległości, ale także do wewnętrznej zgody na zbrodnię i do udziału w niej. W opowiadaniach Borowskiego powstała kreacja bohatera poddającego się złu, istniejącego wyłącznie w związku kata i ofiary. Świadczą o tym niezwykłe sceny z "Proszę państwa do gazu", kiedy to rozwścieczeni upałem i udziałem w zbrodni więźniowie, zdają się prześcigać esesmanów w swoim okrucieństwie wobec przywiezionego nowego transportu żydowskiego - granice między katem i ofiarą stają się niezmiernie płynne.
Niemcy w opowiadaniach Borowskiego zostają sprowadzeni (podobnie jak u Nałkowskiej) do roli wykonawców, dozorców, administratorów. Nie uzurpują sobie żadnych wyższych, ideologicznych racji, wykonują zawód i powinność lo- jalnego obywatela.
Najbardziej szokujące u Borowskiego jest natomiast odarcie ofiar z ich patosu; obóz, nędza, tortury i śmierć to nie bohaterstwo - to "głupota tych, co dali się złapać". Pozostaje jedynie pierwotna walka, którą samotny, upodlony więzień toczył o swój byt z równie upodlonym esesmanem i okropną przemocą obozu.
Przeciwstawienie ujęciom martyrologicznym okrutnej i przenikliwej obserwacji obozowego "sposobu bycia", wyzwalającego mechanizm akceptacji i przystosowania, zacierającego granicę między katem i ofiarą, spowodowało ataki krytyków (zwłaszcza z kręgu katolickiego), którzy zarzucali Borowskiemu, że zignorował bohaterstwo moralne, ducha oporu. Tymczasem świat Borowskiego nie jest zamknięty dla ludzkiego heroizmu, lecz na tle obozu jego przejawy należą do rzadkości. Heroizm pojawia się w tym świecie niczym legenda, bowiem dla Borowskiego najwyższą wartość ma życie - dlatego pozostaje prosperowanie w zbrodniczym systemie, poddanie się jego regułom; Borowski zresztą nie uważa za typowy sadyzm i skrajne zezwierzęcenie - to w jego świecie również przypadki wyjątkowe.
Na zakończenie chciałbym podsumować moje rozważania na temat wizji obozów u Nałkowskiej i Borowskiego.
Z całej prozy polskiej "Medaliony" stanowią najbliższe sąsiedztwo opowiadań lagrowych Borowskiego. Nałkowska, podobnie jak Borowski, zdobywa się na maksymalnie obiektywny opis obozów i podobnie jak on powściąga emocje i moralistykę. W "Medalionach" tak jak w opowiadaniach Borowskiego skutki faszyzmu sięgają dusz ludzkich. Mimo tych istotnych zbieżności różnice są nie mniej istotne. Dla Nałkowskiej obóz to odnalezione "dwie malutkie kosteczki", dla Borowskiego tłumy pędzonych "na śmierć ludzi i trupy przewalające się przez komory gazowe, palone w krematoriach".
Nałkowska genialnie rekonstruuje obóz z zewnątrz, nie wchodząc w bezpośredni kontakt z tym, co się tam działo; Borowski tkwi w środku obozu, przetrawia spiętrzone w nim zło - u niego cały świat przedstawiony oglądany jest oczami jakby jednego z tych, którzy w "Medalionach" przewijali się przed komisją, z tym, że nikt mu nie przeszkadza, nikt - nawet nie komentuje jego zachowania się.
Dla Nałkowskiej "rzeczywistość jest do wytrzymania, gdyż cała dana jest w doświadczeniu albo dana nie jednocześnie, dociera do nas w ułamkach". Dla Borowskiego rzeczywistość obozowa jest nie do wytrzymania, gdyż cała została przeżyta i wchłonięta.
Każdy dzień okupacji stawiał miliony ludzi wobec prób, którym nigdy nie zostałaby poddana ich moralność w czasie pokoju. Wszystkie pojęcia o świecie, moralności, stosunkach między ludźmi, o całym życiu zostały tym próbom poddane. Doświadczenia tych strasznych czasów domagały się literackiego przekazu, nakazywały też poszukiwanie nowych sposobów literackiego opisu. Najważniejsze świadectwa literackie przypadły na lata 1941-1946.
W swojej pracy chciałbym zająć się dwoma z nich - cyklem "Medaliony" Zofii Nałkowskiej i prozą Tadeusza Borowskiego.
Ogólnie można podzielić literaturę okupacyjną tych lat na dwa wielkie działy: na próbę dokumentalną (wspomnienia, reportaże, dzienniki) oraz prozę artystyczną.
Opowiadania Borowskiego (zawarte w tomiku: "Pożegnanie z Marią") należą do drugiego działu. Trudno natomiast jednoznacznie zaliczyć do któregoś z nich "Medaliony". Oparte one zostały na relacjach ocalałych ofiar hitlerowskiego terroru, wizjach lokalnych miejsc zbrodni, zeznaniach świadków - materiał ten zebrała pisarka pracując w 1945 roku w głównej komisji badania zbrodni niemieckich; dlatego też proza "Medalionów" zachowała cechy reportażu, dokumentu, sprawozdania z rzeczywistych faktów. W konsekwencji tego cykl 7 opowiadań Nałkowskiej stoi właściwie na pograniczu dwóch wyżej wymienionych działów.
Przedstawię teraz bliżej wizje rzeczywistości niemieckich obozów, zawarte w opowiadaniach Borowskiego i Nałkowskiej.
"Medaliony" to wstrząsający rejestr zbrodni, masowej zagłady i męczeństwa, ujęty w zwięzłych i powściągliwych opowieściach, w których autorka, redukując do minimum własny komentarz, oddaje głos prostym ludziom - świadkom i uczestnikom wydarzeń.
Komentarz narratora nadrzędnego dyskretnie informuje jedynie o ich zewnętrznym wyglądzie, odruchach, sposobie mówienia i zachowania się. Człowiek nie jest w "Medalionach" poddany analizie psychologicznej, jest tylko opisany. Opis niemieckich świadków w "Profesorze Spannerze" czy oświęcimskich oprawców w "Dorośli i dzieci w Oświęcimiu" spełnia tę samą rolę co opis urządzeń w systemie niszczenia - człowiek jest po prostu częścią tego systemu. Ci zaś, których technika niszczenia nie dosięgnęła - Polacy i Żydzi ocaleni z więzień i obozów - przedstawieni zostali w najprostszych rysach psychologii ludzkiej. Ludzie ci opisują fakty, ale nic co mogłoby pomóc w ich zrozumieniu nie wynika ani z tych opisów, ani z uczuć.
W "Medalionach" bowiem nie ma wyjaśnień i interpretacji kataklizmu, jakim była dla wielu narodów okupacja hitlerowska. Nałkowska nie chciała zajmować się analizą skomplikowanych przyczyn, które spowodowały powstanie w środku Europy w XX wieku wielkich pieców, w których płonęły ciała masowo mordowanych ludzi. Chciała tylko dać świadectwo tym czasom, ukazać rozmiary zbrodni i rozmiary ludzkiego cierpienia.
Brak odautorskiego komentarza interpretacyjnego, bezpośrednich sądów pisarzy nie oznacza jednak, że sąd taki nie został w "Medalionach" zawarty.
Z informacji, które przekazuje nam Nałkowska jesteśmy w stanie odtworzyć przerażający obraz zbrodni. Informacje te składają się z kilku warstw - z faktów, o których mówi postać dopuszczona do głosu, z jej własnego do nich komentarza oraz z nie uświadamianych sobie przez tę postać wyników konfrontacji jej komentarza z opisanymi faktami. W "Profesorze Spannerze" w sposób suchy i lakoniczny podane jest sprawozdanie z przesłuchania młodego chłopaka zatrudnionego w czasie wojny jako preparator trupów w przedsiębiorstwie zajmującym się produkcją mydła z tłuszczu ludzkiego. Wszystkie jego odpowiedzi są rzeczowe i pozbawione zupełnie jakiegokolwiek zabarwienia emocjonalnego; opowiada o sposobach produkcji tak, jakby opisywał normalny proces produkcyjny. W końcu z dozą pewnego podziwu komentuje:
"W Niemczech, można powiedzieć, ludzie umieją coś zrobić - z niczego..." "Coś" to mydło, przeciwstawione "niczemu", czyli martwemu ciału ludzkiemu. Taką skalę wartości narzucił chłopakowi faszyzm - ludzkie zwłoki, w każdej kulturze i religii będące przedmiotem czci, sprowadził do roli bezużytecznej rzeczy.
W ten sposób Nałkowska ukazuje jedną z najbardziej przejmujących prawd o okupacji: zniszczenie przez faszyzm psychiki człowieka, zabicie jego wrażliwości moralnej. Podobnych przykładów można w "Medalionach" znaleźć wiele.
Surowe, lapidarne, często nieporadne relacje są więc nie tylko oskarżeniem i świadectwem martyrologii bezbronnych i ich bezradności wobec grozy doświadczeń przerastających ludzką świadomość, ale pokazują także, jak same ofiary terroru dotknięte zostają moralną zarazą faszyzmu, zobojętnieniem i otępieniem psychicznym w obliczu zbrodni, utratą poczucia solidarności międzyludzkiej (jak ludzie z opowiadania "Przy torze kolejowym", którzy nie chcieli ryzykować własnego życia dla pomocy rannej żydówce), zanikiem elementarnego instynktu etycznego (jak kobiety jedzące z głodu trupy pomordowanych w opowiadaniu "Dno"). Wymowę zbioru streszcza jego słynne motto: "Ludzie ludziom zgotowali ten los".
Charakterystyczne dla "Medalionów" jest ukazanie powszechności doświadczeń okupacyjnych - widzi się tu nie tylko cierpienia jednostek, ale i cierpienia milionów. Portrety bohaterów zawierają w sobie zarazem uogólnienie losów innych ludzi - są to portrety typowe, tytułowe "Medaliony". Doskonałym przykładem jest portret Dwory zielonej - bogaty psychologicznie, oparty wyłącznie na narracji bohaterki, narracji oczyszczonej z wszelkich zbędnych szczegółów, dającej obraz takich typowych dla tych czasów uczuć ludzkich jak strach, zmęczenie, ból, rezygnacja z jednej strony, a olbrzymie pragnienie życia i niesamowita wytrzymałość na cierpienia z drugiej.
Protest Nałkowskiej przeciwko zbrodniom dokonanym na psychice ludzkiej, jej sąd i przerażenie zawsze są obecne, choć nie mówi ona o tym wprost. Pisarka nie używa wielkich słów, patosu, ogranicza liczbę faktów, stosuje metodę skrótu i selekcji. Prezentacja faktów odznacza się niemal naukową precyzją. Nałkowska odpowiednio uporządkowała usłyszane i zauważone fakty, kierowała rozwojem napięcia i prowadziła do pointy. Najbardziej rzeczowe informacje są zestawiane w ten sposób, aby zaszokować odbiorcę. W opowiadaniu "Człowiek jest mocny" można przeczytać: "Ktoś pokazywał znaleziony strzęp pudełka od zapałek z greckim nadrukiem, inny wymyte przez deszcze papierki z cudzoziemskimi firmami aptek. Ktoś na miejscu dawnego krematorium znalazł dwie malutkie kosteczki ludzkie."
Opis całego stosu kości i czaszek ludzkich nie wzbudziłby wcale większej grozy, niż owe żałosne, odgrzebane "dwie malutkie kosteczki ludzkie"- jedyne, co pozostało po tysiącach zamordowanych ludzi. W "Profesorze Spannerze" beznamiętny opis przyrody na początku opowiadania nie nasuwa myśli o tragicznych sprawach. Nagle jednak padają zdania pełne grozy, w ten sposób, za pomocą wyraźnych, jaskrawych kontrastów, Nałkowska wywołuje w czytelniku tym mocniejszą reakcję, tym większe przerażenie.
Znaczące dla "Medalionów" są zdania z ostatniego opowiadania zbioru: "Jeżeli objąć myślą ogrom przyśpieszonej śmierci, jakiej miejscem - niezależnie od działań wojennych - stały się tereny Polski, to obok zgrozy najsilniejszym uczuciem, jakiego doświadczamy jest zdziwienie"
Zdziwienie człowieka, który nie może pojąć rozmiarów tego, co się stało a protest wyraża w ten sposób, że nie chce wchodzić w bezpośredni kontakt z minioną rzeczywistością, nawet przez dokładniejszy opis i wyjaśnianie, szukanie przyczyn.
Opowiadania Borowskiego (z tomiku "Pożegnanie z Marią") obejmują własną, zdecydowanie odmienną od ówczesnej literatury wojenno-artyrologicznej wizję hitlerowskiego obozu koncentracyjnego.
Więzią cyklu jest postać narratora - Tadka, studenta humanistyki czy literatury na tajnym uniwersytecie, początkującego poety o filozoficznych aspiracjach, którego czytelnik ma możliwość obserwować między innymi w środowisku lagrowym obozu koncentracyjnego ("Proszę państwa do gazu", "Dzień na Harmęzach").
Bohater Borowskiego przede wszystkim robi wrażenie znakomicie przygotowanego na przyjęcie obozu. Wyrwany ze swego azylu w okupowanej Warszawie, po krótkim postoju więziennym przetransportowany do Oświęcimia, traktuje obóz jako przebudzenie przez prawdziwą rzeczywistość, a także jako dalszy ciąg swych studiów humanistycznych, swych ambicji pisarskich. Od początku studiuje Oświęcim po to, by - jeśli przeżyje - "zdać ludziom żywym relację i stanąć w obronie zmarłych". Borowski chciał zatem zgłębić obóz, określić jego istotę. Poznanie Oświęcimia coraz bardziej go fascynuje. Opowiadania Borowskiego pełne są poszukiwań definicji zjawisk i praw nim rządzących - i to przede wszystkim różni "Pożegnanie z Marią" i "Medaliony".
Definicje te dotyczą nie tylko obozu, lecz całego systemu zbrodni. Terror to według Borowskiego system samoczynny. Do stosowania terroru wykorzystywani byli ludzie już sterroryzowani i ci, którzy mieli być sterroryzowani. Obozy organizowane były na zasadach "samorządu", więźniowie byli przymuszani do współuczestnictwa; tworzyły się specyficzne hierarchie.
Borowski widzi lagry jako konsekwentny wykwit wielkości III Rzeszy. Oświęcim ma dla niego również swój konkretny aspekt ekonomiczny. Pisarz rejestruje sposoby eksploatacji człowieka, interesy niemieckich firm budujących obóz, potoki złota i dewiz. To wielkie przedsiębiorstwo III Rzeszy funkcjonuje prawie bez zakłóceń, choć jeszcze nie doszło do perfekcji, bo "marnują przy spalaniu tyle tłuszczu, tyle kości, tyle mięsa, tyle ciepła", zbrodnia kojarzy się z wielkim interesem w jeden zgodny proceder.
W kategoriach socjologicznych obóz nie jest dla Borowskiego tłumem pędzonych na wyniszczenie ludzi, lecz przemyślnie zorganizowanym społeczeństwem koncentracyjnym, zhierarchizowanym, bo bez hierarchii społecznej obóz nie mógłby działać samoczynnie.
Narrator opowiadań Borowskiego, Tadek, jest vorarbeiterem; zgodnie z obozową hierarchią nazwa ta oznacza więźnia o podrzędnej funkcji (takim jest Tadek w "Dniu na harmęzach") lub po prostu starego, doświadczonego lagrowca. Vorarbeiter to człowiek, który wie, że przeżyć obóz można jedynie gdy się przyjmie tutejsze reguły gry i który postanowił przeżyć za wszelką cenę. Warunkiem tego jest przystosowanie i egoizm, uległość wobec prześladowców i bezwzględność wobec współwięźniów. Vorarbeiter z opowiadań Borowskiego nie jest jednak zbrodniarzem. Jest to człowiek, który dzięki własnej przebiegłości i zaradności zdobył pewną pozycję w obozie, to szeregowy pracownik wielkiego przedsiębiorstwa eksterminacji, który wciągnięty w zbrodniczy system, mimo woli staje się w jakimś stopniu jego współ założycielem.
Nie chce się wykazywać, ale nie może podpaść; nie bije z własnej woli, nie znęca się, nie denuncjuje, nie okrada indywidualnego więźnia, lecz zbiorowość. Tadek i jemu podobni zachowują w szczątkowej formie ludzką przyzwoitość i solidarność ze współwięźniami, zwłaszcza własnego komanda (w "Dniu na Harmęzach" Tadek zamienia kocioł z zupą na większy, przeznaczony dla innej grupy), ale o tyle tylko, o ile nie narusza to ich interesu i nie zmniejsza szansy przeżycia. Ich zachowanie ma więc charakter świadomej, kontrolowanej czynności, pozwalającej wykorzystać wiedzę o tym, jak przetrwać w obozie koncentracyjnym, w tym sensie ludzie ci przeszli swoistą ewolucję postępową, gdyż pojawiły się u nich nowe cechy, zwiększające zdolność do życia w warunkach ekstremalnych. W kategoriach moralnych przechodzą oni jednak ewolucję wsteczną.
Borowski bardzo precyzyjnie określa specyficzny kodeks moralny vorarbeitera. Odstępstwa od tego kodeksu (np. kradzież mydła Tadkowi przez vorarbeitera Iwana) są karalne. Ten kodeks moralny, szczątek człowieczeństwa, odróżnia vorarbeitera od obozowego zbrodniarza - degenerata, ale właśnie ta etyka vorarbeitera budzi w Borowskim największą grozę.
To, co najbardziej ugodziło moralnie Borowskiego w istocie lagrów to nie konieczność życia w nieludzkich warunkach, nie morderczy system, proceder śmierci natychmiastowej czy śmierci powolnej, lecz reakcja przeciętnego człowieka i łatwość przystosowania się, jego większa wrażliwość fizyczna i psychiczna, przekonanie, że z człowiekiem można zrobić wszystko.
Początkowo akceptacja obozowej rzeczywistości nie przychodzi łatwo - w "Proszę państwa do gazu" opisane jest, jak nie wytrzymuje psychika bohatera na widok martwych, poduszonych w wagonach kolejowych niemowląt; choć reakcja obronna psychiki ma charakter jedynie fizjologiczny (Tadeusz po prostu wymiotuje), to jednak wiadomo, że nie jest on jeszcze do końca "człowiekiem zlagrowanym" - taki jest dopiero w "Dniu na harmęzach".
W świecie obozowym, widzianym przez pryzmat "zlagrowanej" świadomości bohatera opowiadań, ulegają unieważnieniu elementarne odruchy uczuciowe i wartości moralne rzeczywistości zewnętrznej - współczucie, uczciwość, godność. Pogwałcenie człowieczeństwa ma tu charakter szczególnie tragiczny, bowiem zbrodniczym celom podporządkowuje się także ofiary, przymuszając je nie tylko do uległości, ale także do wewnętrznej zgody na zbrodnię i do udziału w niej. W opowiadaniach Borowskiego powstała kreacja bohatera poddającego się złu, istniejącego wyłącznie w związku kata i ofiary. Świadczą o tym niezwykłe sceny z "Proszę państwa do gazu", kiedy to rozwścieczeni upałem i udziałem w zbrodni więźniowie, zdają się prześcigać esesmanów w swoim okrucieństwie wobec przywiezionego nowego transportu żydowskiego - granice między katem i ofiarą stają się niezmiernie płynne.
Niemcy w opowiadaniach Borowskiego zostają sprowadzeni (podobnie jak u Nałkowskiej) do roli wykonawców, dozorców, administratorów. Nie uzurpują sobie żadnych wyższych, ideologicznych racji, wykonują zawód i powinność lo- jalnego obywatela.
Najbardziej szokujące u Borowskiego jest natomiast odarcie ofiar z ich patosu; obóz, nędza, tortury i śmierć to nie bohaterstwo - to "głupota tych, co dali się złapać". Pozostaje jedynie pierwotna walka, którą samotny, upodlony więzień toczył o swój byt z równie upodlonym esesmanem i okropną przemocą obozu.
Przeciwstawienie ujęciom martyrologicznym okrutnej i przenikliwej obserwacji obozowego "sposobu bycia", wyzwalającego mechanizm akceptacji i przystosowania, zacierającego granicę między katem i ofiarą, spowodowało ataki krytyków (zwłaszcza z kręgu katolickiego), którzy zarzucali Borowskiemu, że zignorował bohaterstwo moralne, ducha oporu. Tymczasem świat Borowskiego nie jest zamknięty dla ludzkiego heroizmu, lecz na tle obozu jego przejawy należą do rzadkości. Heroizm pojawia się w tym świecie niczym legenda, bowiem dla Borowskiego najwyższą wartość ma życie - dlatego pozostaje prosperowanie w zbrodniczym systemie, poddanie się jego regułom; Borowski zresztą nie uważa za typowy sadyzm i skrajne zezwierzęcenie - to w jego świecie również przypadki wyjątkowe.
Na zakończenie chciałbym podsumować moje rozważania na temat wizji obozów u Nałkowskiej i Borowskiego.
Z całej prozy polskiej "Medaliony" stanowią najbliższe sąsiedztwo opowiadań lagrowych Borowskiego. Nałkowska, podobnie jak Borowski, zdobywa się na maksymalnie obiektywny opis obozów i podobnie jak on powściąga emocje i moralistykę. W "Medalionach" tak jak w opowiadaniach Borowskiego skutki faszyzmu sięgają dusz ludzkich. Mimo tych istotnych zbieżności różnice są nie mniej istotne. Dla Nałkowskiej obóz to odnalezione "dwie malutkie kosteczki", dla Borowskiego tłumy pędzonych "na śmierć ludzi i trupy przewalające się przez komory gazowe, palone w krematoriach".
Nałkowska genialnie rekonstruuje obóz z zewnątrz, nie wchodząc w bezpośredni kontakt z tym, co się tam działo; Borowski tkwi w środku obozu, przetrawia spiętrzone w nim zło - u niego cały świat przedstawiony oglądany jest oczami jakby jednego z tych, którzy w "Medalionach" przewijali się przed komisją, z tym, że nikt mu nie przeszkadza, nikt - nawet nie komentuje jego zachowania się.
Dla Nałkowskiej "rzeczywistość jest do wytrzymania, gdyż cała dana jest w doświadczeniu albo dana nie jednocześnie, dociera do nas w ułamkach". Dla Borowskiego rzeczywistość obozowa jest nie do wytrzymania, gdyż cała została przeżyta i wchłonięta.
Postawy heroiczne (nowe oblicze heroizmu) w literaturze obozowej.
W zmienionych warunkach, gdzie życie ludzkie było mniej warte niż życie psa, upodleni ludzie, aby zdobyć pożywienie, dokonywali wszelakich przestępstw. W obozach człowiek aby przeżyć musiał kraść, handlować, wyzbyć się wszelkiej wrażliwości moralnej. Nieznaczny to jednak, że obozy nie były dostępne dla postaw heroicznych. Owszem były, ale znaczenie heroizmu uległo diametralnemu zniekształceniu.
W rzeczywistości obozowej heroizmem można nazwać czyny, które w normalnych warunkach nigdy by za takie nie uchodziły.
Za heroiczną można uznać postawę bohaterki opowiadania "Dwojra zielona" z "Medalionów". Kobieta ta straciła rodzinę, jedno oko, dostała się do obozu, a mimo to chciała za wszelką cenę przeżyć, aby opowiedzieć po wojnie o okrucieństwie hitleryzmu.
Bohaterską postawą wykazał się też jeden z obozowych lekarzy, ratując z narażeniem życia dwóch chłopców w opowiadaniu "Dorośli i dzieci w Oświęcimiu". Inny lekarz stworzył w obozie prawdziwy szpital, w którym również z narażeniem życia leczył więźniów (a nie jak inni "lekarze" dokonywał doświadczeń na ludziach).
Postawą heroiczną charakteryzował się również Natalia Lwowna z "Innego świata" (wynosiła ona dla więźniów ziemniaki) oraz Kostylew - student politechniki moskiewskiej. Kostylew początkowo rozdawał wszystkim prawie cały chleb, nosił talony na zupę do "trupiarni", jako inżynier obliczał wszystkim wyższe normy. Bohatersko znosił ból, który sobie zadawał opalając sobie rękę w ogniu aby nie pracować. Zmarł po oblaniu się wrzątkiem, gdy nie chciał zostać wywieziony na Kołymę. Podstawowym problemem powieści z I połowy XX wieku była walka głównego bohatera o zachowanie własnego ja.
Jest to walka człowieka samotnego, przeciwstawiającego się istniejącej konstrukcji świata, który przytłacza go i nie pozwala na odrobinę samorealizacji. Ale to nie tylko zmagania jednostki z otoczeniem, to także walka z samym sobą.
Przykładem powieści traktującej o losie takiego człowieka może być "Ferdydurke". Przedstawione są w niej zmagania głównego bohatera - Józia z wszechobecną, wszechpotężną i wiążącą nas formą.
W rzeczywistości obozowej heroizmem można nazwać czyny, które w normalnych warunkach nigdy by za takie nie uchodziły.
Za heroiczną można uznać postawę bohaterki opowiadania "Dwojra zielona" z "Medalionów". Kobieta ta straciła rodzinę, jedno oko, dostała się do obozu, a mimo to chciała za wszelką cenę przeżyć, aby opowiedzieć po wojnie o okrucieństwie hitleryzmu.
Bohaterską postawą wykazał się też jeden z obozowych lekarzy, ratując z narażeniem życia dwóch chłopców w opowiadaniu "Dorośli i dzieci w Oświęcimiu". Inny lekarz stworzył w obozie prawdziwy szpital, w którym również z narażeniem życia leczył więźniów (a nie jak inni "lekarze" dokonywał doświadczeń na ludziach).
Postawą heroiczną charakteryzował się również Natalia Lwowna z "Innego świata" (wynosiła ona dla więźniów ziemniaki) oraz Kostylew - student politechniki moskiewskiej. Kostylew początkowo rozdawał wszystkim prawie cały chleb, nosił talony na zupę do "trupiarni", jako inżynier obliczał wszystkim wyższe normy. Bohatersko znosił ból, który sobie zadawał opalając sobie rękę w ogniu aby nie pracować. Zmarł po oblaniu się wrzątkiem, gdy nie chciał zostać wywieziony na Kołymę. Podstawowym problemem powieści z I połowy XX wieku była walka głównego bohatera o zachowanie własnego ja.
Jest to walka człowieka samotnego, przeciwstawiającego się istniejącej konstrukcji świata, który przytłacza go i nie pozwala na odrobinę samorealizacji. Ale to nie tylko zmagania jednostki z otoczeniem, to także walka z samym sobą.
Przykładem powieści traktującej o losie takiego człowieka może być "Ferdydurke". Przedstawione są w niej zmagania głównego bohatera - Józia z wszechobecną, wszechpotężną i wiążącą nas formą.
Prawda o sile i słabości człowieka w polskiej literaturze współczesnej
Literacka współczesność jest pojęciem względnym, bo zależnym od biograficznego usytuowania twórców i czytelników. Wybuch II wojny światowej- rok 1939 może być uznany za jedną z granic współczesności, ponieważ zapoczątkował doświadczenie historyczne o tak głębokim oddziaływaniu na kulturę, że po dziś to doświadczenie określa ważne dokonania Artystyczne twórców różnych pokoleń. Literaturę powojenną cechuje bogactwo i różnorodność dążeń artystycznych oraz idei niepodlegających żadnym schematom artystycznym. W kręgu zainteresowań literatury współczesnej oprócz wielu innych, znajdują się zagadnienia egzystencjalne, dotyczące bytu i sensu istnienia człowieka we współczesnym świecie. Egzystencjalizm to filozofia, która stwierdza, że człowiek sam tworzy sens swego życia a nie jest on dany mu z “góry”. Jest jednak skazany na samotność i ciężar wyboru. Współcześni literaci we swych dziełach podejmowali tematy dotyczące przeżyć i postaw pokolenia, które przeżyło wstrząs wywołany wojną czasu w którym zostały zburzone wielkie systemy wartości. Można w nich dostrzec prawdę o słabości człowieka zdeterminowanego otaczającego go nieludzką rzeczywistością. Druga wojna światowa była doświadczeniem szokujących dla wszystkich, którzy ją przeżyli, niekiedy nawet dla zbrodniarzy odpowiedzialnych za zniszczenie i spustoszenie, jakiego się dopuścili. Twórcy literatury zastanawiali się jak przekazać to doświadczenie obok ogólnego kryzysu wartości, dezyntegracji osobowości ludzkiej poczucia wyobcowania w okrutnym nieludzkim świecie. Do pisarzy współczesnych w których dziełach możemy dopatrzyć się wątku zagubienia człowieka we współczesnym świecie oraz siły i słabości zaliczamy: Tadeusza Borowskiego, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Tadeusza Różewicza Zofię Nałkowska Gustawa Herlinga- Grudzińskiego.
Tadeusz Borowski pokazał obóz koncentracyjny od wewnątrz, jego organizację, obozową hierarchię i prawa jakie tam rządzą. Nie zdołał on podobnie jak inni powiedzieć całej prawdy o lagrach. Opowiadania Borowskiego często porównywane są z “Medalionami” Zofii Nałkowskiej. W obu utworach mamy do czynienia z dążeniem do maksymalnej obiektywizacji świata przedstawionego oraz z przekonaniem, że skutki faszyzmu przerażają ogromem spustoszeń moralnych i duchowych. Najbardziej niepojętny jest fakt, że człowiek się do tego przyzwyczaił, pozostał biernym wobec zbrodni, czyli “z człowiekiem można zrobić wszystko”. Borowski przedstawia obóz jako miejsce, gdzie można żyć a nawet “nieźle się urządzić” Niema tu jednak miejsca ani na litość ani na miłość, czy też poczucie moralności. Szansę przeżycia ma jedynie człowiek zlagrowany, “któremu technikę obozu, krematoria i szubienice, fałsz i zakłamanie i zdrada nie są już obce”, który przystosował się do praw rządzących obozowym życiem. Model człowieka przedstawionego przez Borowskiego jest więc obrazem naturalistycznym. Walkę o byt wygrywa silniejszy i sprytniejszy, przetrwa ten kto potrafi zapomnieć o konwencjonalnych zasadach moralnych, kto potrafi kraść i oszukiwać, pozostać obojętnym na cudzy głód i cierpienie i śmierć. Sens życia tych ludzi ogranicza się do biograficznego przetrwanie, nikt tu nie walczy o ideały, nikt nie poświęca się za innych. W takiej atmosferze narrator Tadek handluje cementem i bimbrem, których sprzedaje jego dziewczyna Maria, zawiera nielegalne transakcję z ukrywającymi się żydami. Podstawą funkcjonowania ludzi w obozie jest nadzieja ,która karze człowiekowi wieżyc, że nadejdzie inny świat, że wrócą dawne prawa człowieka. Nadzieja przetrwania powoduje, że matki wyrzekają się własnych dzieci żony sprzedają się za kawałek chleba. Ta złudna nadzieja spowodowała, że pewien Żyd, pracujący przy transporcie kierowanym do gazu spotkawszy swojego ojca powiedział mu aby się wykąpał w łaźni, chociaż wiedział że ta łaźnia to właśnie komora gazowa. Borowski w opowiadaniu “Ludzie którzy szli” przedstawia obozowe życie. Przytacza wiele przykładów przystosowania do okrutnych obozowych praw. Oto na rampę przyjeżdżają nowe transporty ludzi którzy kierowani są do gazu, a obok rozgrywa się mecz piłki nożnej.
“Inny Świat” Gustawa Herlinga – Grudzińskiego prezentuje obóz od środka z perspektywy tych, którzy musieli tam żyć. Żeby zaś żyć trzeba przyjąć obowiązujące w nim zasady. Pisarz występuje tu pod własnym nazwiskiem, jest narratorem. Narrator rejestruje fakty ale nie ogranicza się tylko do tego. Interpretuje je w kategoriach filozoficznych. Terror, głód, strach i praca ponad siły to codzienność obozu w Jarcewie. Więźniowie Muszą wykonać plan opracowany w Moskwie. Wielu więźniów było wcześniej torturowanych przez NKWD. Są w śród nich ludzie chorzy i skrajnie wyczerpani. Dla nich przeznaczona jest “trupiarnia” – najdzędzniejszy z baraków. Umierają tam bez pomocy i nadziei, głodzeni na śmierć. Trafiają tam wszyscy którzy nie nadają się do żadnej pracy. W całym obozie panuje głód. Głód i strach to najważniejsze przyczyny powszechnej demoralizacji więźniów, często prawdziwego zezwierzęcenia. Gwałty, rozboje, kradzieże i donosy na współwięźniów to zjawiska powszechne. Jeżeli kosztem innego więźnia można przeżyć następny dzień, zdziera się z niego resztę odzienia, wyrywa skórkę chleba, składa fałszywy donos. Tylko niewielu zachowało swoje człowieczeństwo i zdolnych było do postaw humanistycznych. Charakterystyczną cechą wszystkich lagrów syberyjskich było to, że duże ulgi mieli tam więźniowie- kryminaliści którzy sprawowali funkcję nadrzędne, posiadali liczne przywileje, otrzymywali większe przydziały żywności i w okrutny sposób obchodzili się z innymi więźniami. Zmuszeni do intensywnej pracy przy karczowaniu syberyjskich lasów, nie zważających na stan zdrowia, wiek i warunki klimatyczne. Musieli pracować w bardzo niskiej temperaturze dochodzącej do niekiedy –40 C. Autor zwraca uwagę na wpływ warunków więziennych na psychikę człowieka. Były przypadki, gdy ludzie siłą odbierali sobie jedzenie. Donosili na siebie do władz obozowych, żeby w ten sposób uratować sobie życie lub przypodobać się rządzącym w lagrze. Nigdy nie było pewności, czy sąsiad baraku nie jest donosicielem. Główny bohater a zarazem narrator dają nam obraz “innego świata” przez pryzmat jednostkowych doznań. Fabuła utworu składa się głównie z historii, które przynoszą do obozu więźniowie. Wydarzenia i perypetie bohaterów narrator komentuje wnikliwie i wyczerpująco. W obozie trwa bezwzględna walka o byt. Więźniowie doznają obłędu głodowego i tracą zmysły. Inżynier Machapetion ratujący narratora przed załamaniem w czasie choroby, jednocześnie donosi nadzorcą o jego wypowiedziach na tematy polityczne. Kowal- człowiek silny fizycznie - przywódca Urków oddaje im dziewczynę, która go kocha, gdyż wie, że ich miłość doprowadzi do konfliktu między nim a pozostałymi przestępcami. Ciężka praca, głód i strach przed śmiercią, która w obozie zagraża nieustannie każdemu, sprawiają, że człowiek staje się słaby psychicznie i moralnie. Jednak w książce Herlinga jest też nadzieja na zachowanie człowieczeństwa wbrew temu co narzucały łagry. “Przekonałem się wielokrotnie, że człowiek jest ludzki w ludzkich warunkach”. W szpitalu obozowym siostry odnosiły się do chorych z oddaniem i troskliwością co sprawiło, że odzyskiwało się tu utraconą indywidualność, siły psychiczne. Misza Kostylew broni się przed utratą człowieczeństwa pomagając innym a potem skazuje się na dobrowolne męczeństwo, wsuwając co trzy dni rękę w ogień. Później oblewa się wrzątkiem i umiera w strasznych męczarniach. Marusia była młodą chłopką a dzięki pracy przy przewożeniu wody miała dobre kontakty z kuchnią i szansę przeżycia. Ze szansy tej nie skorzystała, wybrała śmierć, bowiem gdyby została w obozie musiałaby być prostytutką.
Faszyzm i stalinizm wycisnęły ogromne znamię w psychice ludzkiej. Odebrały ofiarom możliwości honorowej walki i godnej śmierci. Zanim przygotowały im zbiorową śmierć, starały się uczynić je bezimiennym, upodlonym, a przy tym zatrzeć granicę między zbrodnią a męczeńską ofiarą. Człowiekowi wolnemu trudno uzmysłowić, czym jest obóz. Żeby pozostać bezstronnym i wyrozumiałym trzeba to zrozumieć. Jeden z więźniów pytany o Oświęcim mówi: “Przyjdźcie to zobaczycie. A teraz-co wam gadać. Jak do dzieci”. System obozowy nie daje możliwości wyboru między dobrem a złem a jedynie pomiędzy złem mniejszym a większym. Obóz odczłowieczał ludzi, stępiał ich moralnie, pozbawiał woli. Prawda o sile i słabości człowieka mieści się między codziennymi doświadczeniami, między trudem codziennej egzystencji. Jest trudna do zrozumienia jest jak jest. Ukazana jest również niemożność porozumienia kto przekazał prawdę boleśniejszą i najistotniejszą. Skoncentrował się na opisie zachowań. Zdołał pokazać jak w warunkach obozowych. Wykruszają się i tracą znaczenie takie wartości jak miłość, szlachetność, prawda i ludzkie marzenia, a utwierdzają się prawa bezwzględnej, drapieżnej walki o byt. Borowski potrafi wznieść się ponad cierpienia milionów i spojrzeć na łagry zimnym bezlitosnym wzrokiem człowieka, który przeżył to piekło. Narrator bez emocji relacjonuje co postacie robią i mówią, nie starając się nawet odtwarzać przeżyć wewnętrznych. Brak życia psychicznego stwarza sugestię pustki wewnętrznej i jest dla czytelnika tak samo przerażające jak opisywane fakty. Bohater swoich opowiadań oświęcimskich pt. “Pożegnanie z Marią” uczynił Borowski przeciętnego człowieka, który postanawia przeżyć obóz i w którym dopatrujemy się samego autora. Autor jest zdeterminowany przez sytuację bycia w obozie, oswojony ze śmiercią, z różnymi sposobami likwidacji człowieka, śmierć przenika do jego języka i sposobu zachowania. Człowiek, który przystosował się do warunków obozowych to człowiek zlagrowany, który myśli i postępuje według moralności obozowej. Jego postępowanie jest często sprzeczne z przyjętymi przez społeczeństwo kanonami moralnymi, budzi w czytelniku protest, sprzeciw. Dla więźniów taki transport to dobrodziejstwo. “Parę dni obóz będzie mówił o transporcie Sosnowiec - Będzin. Był to dobry transport , bogaty transport”. Nie widać to śladu współczucia wśród ludzi, którzy przybyli do obozu. Jedyną formą litości jest nie mówienie nowo przybyłym co tu ich czeka. Narrator ukazał jak w wyniku mechanizmu tresury, normalni ludzie naśmiewali się w “fragmenty sprawie funkcjonującej obozy zagłady”. Tresura ta polega na tym, że odbierano ludziom wszystko by następnie stworzyć im perspektywę zdobycia bezwzględnego minimum, a można je było zdobyć tylko za cenę przystosowania się do praw obozowych. Z człowieka uczyniono przedmiot, który sprowadzono do roli surowca, upodlono, odebrano mu godność, narzucono faszystowską skalę wartościowania. Przemiana ludzi normalnych w ludzi zlagrowanych dokonuje się za pomocą dwóch czynników: głodu i nadziei. To one dokonały spustoszenia kulturalnego w duszach więźniów – głód i nadzieja na przeżycie tego piekła na ziemi. W opowiadaniu pt. “Dzień na Harmenzach” ukształtowała definicję głodu. “Głód jest wtedy prawdziwy, gdy człowiek patrzy na drugiego człowieka jak na obiekt do zjedzenia”. Głód bowiem rozgrzesza wszystko i wszystkich jest argumentem nie do odparcia, przezwycięża wszystko co ludzkie, normalność, litość, godność i przyzwoitość. Drugim elementem rozkładającym poczucie moralne jeset nadzieja. To ona właśnie każe ludziom iść do komory gazowej. Każe nie ryzykować buntem, pogrąża w martwotę, rwie więzy rodzin, każe matkom wyrzekać się dzieci, żonom sprzedawać się za chleb. Ta nadzieja w taki właśnie sposób, każe im walczyć o każdy dzień życia, bo może właśnie ten dzień przeniesie oczekiwane wyzwolenie.
Kamil Krzysztof Baczyński, poeta – żołnierz w wierszu “Pokolenie” przemawia w imieniu pokolenia “rocznik 20”, któremu przyszło żyć w trudniejszych czasach i które zostało okrutnie doświadczone przez kataklizm wojny. Poeta podkreśla, że trzeba być silnym odważnym i odpornym, nie czas i miejsce na miłość. Młodzi spoglądają na świat z nieufnością, nienawiścią i stają do walki z wrogiem w pozycji “Usta zaciśnięte mamy twarz wilczą”. Wojna nauczyła ich, że nie ma litości, sumienia i miłości. Poeta stara się zrozumieć swój czas, odnaleźć uzasadnienie moralne i historyczne dla losu własnego i rówieśników. Marzenie i zachwyt nad pięknem przyrody zostały zniszczone przez okrutne, nielogiczne prawa historii. Historia jawi się tu jak siła niszcząca wroga zwrócona przeciw jednostce, jej pragnieniom i prawom.
Wiersz “Ten czas” przesycony jest rozpaczą poczuciem bezsilności, podaje nam tragiczną syntezę wojny: “smutne niebo nad nami, dni od pracy odchodzą, nie ładzie trumny rodzą, w świat grobami odchodzi czas w snach”. Monumentalne wizje krwawego nieba, ciemnej nocy, burzy obrazującą wojnę kontrastują z obrazami słabości człowieka. “My sami tacy mali, my sami takie chmurki, nie stanie naszych serc”.
W “Medalionach” Zofia Nałkowska Przyjmuje postawę reporterki, która przeprowadza rozmowy z ofiarami hitlerowskich obozów. Pozwala im mówić, sama powstrzymuje się od komentarzu i właśnie dlatego fakty są takie wymowne, a relacje więźniów mają wagę dokumentu. Utwór oddaje prawdę o charakterze okupacji, terroru, gdy człowiek nie był w stanie przewidzieć gdzie i kiedy dosięgnie go śmierć. “Medaliony ukazują przede wszystkim zniszczenia jakich dokonał faszyzm w psychice człowieka, porażenie duchowe ofiar prowadzące do otępiałości moralnej, utraty wiary w możliwości powrotu do normalnego życia w zbiorowości, bezsilność człowieka wobec kataklizmu jakim był faszyzm. Są jednym wielkim oskarżeniem systemu faszystowskiego. Nałkowska oskarża nie tylko o fizyczne morderstwa, lecz głównie o zbrodnie dokonywane na psychice ludzi. Ludzie, którzy byli w obozie starali się przeżyć wszelką cenę, musieli być silni, bezwzględni, bez skrupułów. Dla ludzi, którzy przeszli to piekło wydobyta jest jedna z cech ludzkiej egzystencji, tak charakterystyczna dla współczesnego świata – samotność wśród ludzi.
Tadeusz Borowski pokazał obóz koncentracyjny od wewnątrz, jego organizację, obozową hierarchię i prawa jakie tam rządzą. Nie zdołał on podobnie jak inni powiedzieć całej prawdy o lagrach. Opowiadania Borowskiego często porównywane są z “Medalionami” Zofii Nałkowskiej. W obu utworach mamy do czynienia z dążeniem do maksymalnej obiektywizacji świata przedstawionego oraz z przekonaniem, że skutki faszyzmu przerażają ogromem spustoszeń moralnych i duchowych. Najbardziej niepojętny jest fakt, że człowiek się do tego przyzwyczaił, pozostał biernym wobec zbrodni, czyli “z człowiekiem można zrobić wszystko”. Borowski przedstawia obóz jako miejsce, gdzie można żyć a nawet “nieźle się urządzić” Niema tu jednak miejsca ani na litość ani na miłość, czy też poczucie moralności. Szansę przeżycia ma jedynie człowiek zlagrowany, “któremu technikę obozu, krematoria i szubienice, fałsz i zakłamanie i zdrada nie są już obce”, który przystosował się do praw rządzących obozowym życiem. Model człowieka przedstawionego przez Borowskiego jest więc obrazem naturalistycznym. Walkę o byt wygrywa silniejszy i sprytniejszy, przetrwa ten kto potrafi zapomnieć o konwencjonalnych zasadach moralnych, kto potrafi kraść i oszukiwać, pozostać obojętnym na cudzy głód i cierpienie i śmierć. Sens życia tych ludzi ogranicza się do biograficznego przetrwanie, nikt tu nie walczy o ideały, nikt nie poświęca się za innych. W takiej atmosferze narrator Tadek handluje cementem i bimbrem, których sprzedaje jego dziewczyna Maria, zawiera nielegalne transakcję z ukrywającymi się żydami. Podstawą funkcjonowania ludzi w obozie jest nadzieja ,która karze człowiekowi wieżyc, że nadejdzie inny świat, że wrócą dawne prawa człowieka. Nadzieja przetrwania powoduje, że matki wyrzekają się własnych dzieci żony sprzedają się za kawałek chleba. Ta złudna nadzieja spowodowała, że pewien Żyd, pracujący przy transporcie kierowanym do gazu spotkawszy swojego ojca powiedział mu aby się wykąpał w łaźni, chociaż wiedział że ta łaźnia to właśnie komora gazowa. Borowski w opowiadaniu “Ludzie którzy szli” przedstawia obozowe życie. Przytacza wiele przykładów przystosowania do okrutnych obozowych praw. Oto na rampę przyjeżdżają nowe transporty ludzi którzy kierowani są do gazu, a obok rozgrywa się mecz piłki nożnej.
“Inny Świat” Gustawa Herlinga – Grudzińskiego prezentuje obóz od środka z perspektywy tych, którzy musieli tam żyć. Żeby zaś żyć trzeba przyjąć obowiązujące w nim zasady. Pisarz występuje tu pod własnym nazwiskiem, jest narratorem. Narrator rejestruje fakty ale nie ogranicza się tylko do tego. Interpretuje je w kategoriach filozoficznych. Terror, głód, strach i praca ponad siły to codzienność obozu w Jarcewie. Więźniowie Muszą wykonać plan opracowany w Moskwie. Wielu więźniów było wcześniej torturowanych przez NKWD. Są w śród nich ludzie chorzy i skrajnie wyczerpani. Dla nich przeznaczona jest “trupiarnia” – najdzędzniejszy z baraków. Umierają tam bez pomocy i nadziei, głodzeni na śmierć. Trafiają tam wszyscy którzy nie nadają się do żadnej pracy. W całym obozie panuje głód. Głód i strach to najważniejsze przyczyny powszechnej demoralizacji więźniów, często prawdziwego zezwierzęcenia. Gwałty, rozboje, kradzieże i donosy na współwięźniów to zjawiska powszechne. Jeżeli kosztem innego więźnia można przeżyć następny dzień, zdziera się z niego resztę odzienia, wyrywa skórkę chleba, składa fałszywy donos. Tylko niewielu zachowało swoje człowieczeństwo i zdolnych było do postaw humanistycznych. Charakterystyczną cechą wszystkich lagrów syberyjskich było to, że duże ulgi mieli tam więźniowie- kryminaliści którzy sprawowali funkcję nadrzędne, posiadali liczne przywileje, otrzymywali większe przydziały żywności i w okrutny sposób obchodzili się z innymi więźniami. Zmuszeni do intensywnej pracy przy karczowaniu syberyjskich lasów, nie zważających na stan zdrowia, wiek i warunki klimatyczne. Musieli pracować w bardzo niskiej temperaturze dochodzącej do niekiedy –40 C. Autor zwraca uwagę na wpływ warunków więziennych na psychikę człowieka. Były przypadki, gdy ludzie siłą odbierali sobie jedzenie. Donosili na siebie do władz obozowych, żeby w ten sposób uratować sobie życie lub przypodobać się rządzącym w lagrze. Nigdy nie było pewności, czy sąsiad baraku nie jest donosicielem. Główny bohater a zarazem narrator dają nam obraz “innego świata” przez pryzmat jednostkowych doznań. Fabuła utworu składa się głównie z historii, które przynoszą do obozu więźniowie. Wydarzenia i perypetie bohaterów narrator komentuje wnikliwie i wyczerpująco. W obozie trwa bezwzględna walka o byt. Więźniowie doznają obłędu głodowego i tracą zmysły. Inżynier Machapetion ratujący narratora przed załamaniem w czasie choroby, jednocześnie donosi nadzorcą o jego wypowiedziach na tematy polityczne. Kowal- człowiek silny fizycznie - przywódca Urków oddaje im dziewczynę, która go kocha, gdyż wie, że ich miłość doprowadzi do konfliktu między nim a pozostałymi przestępcami. Ciężka praca, głód i strach przed śmiercią, która w obozie zagraża nieustannie każdemu, sprawiają, że człowiek staje się słaby psychicznie i moralnie. Jednak w książce Herlinga jest też nadzieja na zachowanie człowieczeństwa wbrew temu co narzucały łagry. “Przekonałem się wielokrotnie, że człowiek jest ludzki w ludzkich warunkach”. W szpitalu obozowym siostry odnosiły się do chorych z oddaniem i troskliwością co sprawiło, że odzyskiwało się tu utraconą indywidualność, siły psychiczne. Misza Kostylew broni się przed utratą człowieczeństwa pomagając innym a potem skazuje się na dobrowolne męczeństwo, wsuwając co trzy dni rękę w ogień. Później oblewa się wrzątkiem i umiera w strasznych męczarniach. Marusia była młodą chłopką a dzięki pracy przy przewożeniu wody miała dobre kontakty z kuchnią i szansę przeżycia. Ze szansy tej nie skorzystała, wybrała śmierć, bowiem gdyby została w obozie musiałaby być prostytutką.
Faszyzm i stalinizm wycisnęły ogromne znamię w psychice ludzkiej. Odebrały ofiarom możliwości honorowej walki i godnej śmierci. Zanim przygotowały im zbiorową śmierć, starały się uczynić je bezimiennym, upodlonym, a przy tym zatrzeć granicę między zbrodnią a męczeńską ofiarą. Człowiekowi wolnemu trudno uzmysłowić, czym jest obóz. Żeby pozostać bezstronnym i wyrozumiałym trzeba to zrozumieć. Jeden z więźniów pytany o Oświęcim mówi: “Przyjdźcie to zobaczycie. A teraz-co wam gadać. Jak do dzieci”. System obozowy nie daje możliwości wyboru między dobrem a złem a jedynie pomiędzy złem mniejszym a większym. Obóz odczłowieczał ludzi, stępiał ich moralnie, pozbawiał woli. Prawda o sile i słabości człowieka mieści się między codziennymi doświadczeniami, między trudem codziennej egzystencji. Jest trudna do zrozumienia jest jak jest. Ukazana jest również niemożność porozumienia kto przekazał prawdę boleśniejszą i najistotniejszą. Skoncentrował się na opisie zachowań. Zdołał pokazać jak w warunkach obozowych. Wykruszają się i tracą znaczenie takie wartości jak miłość, szlachetność, prawda i ludzkie marzenia, a utwierdzają się prawa bezwzględnej, drapieżnej walki o byt. Borowski potrafi wznieść się ponad cierpienia milionów i spojrzeć na łagry zimnym bezlitosnym wzrokiem człowieka, który przeżył to piekło. Narrator bez emocji relacjonuje co postacie robią i mówią, nie starając się nawet odtwarzać przeżyć wewnętrznych. Brak życia psychicznego stwarza sugestię pustki wewnętrznej i jest dla czytelnika tak samo przerażające jak opisywane fakty. Bohater swoich opowiadań oświęcimskich pt. “Pożegnanie z Marią” uczynił Borowski przeciętnego człowieka, który postanawia przeżyć obóz i w którym dopatrujemy się samego autora. Autor jest zdeterminowany przez sytuację bycia w obozie, oswojony ze śmiercią, z różnymi sposobami likwidacji człowieka, śmierć przenika do jego języka i sposobu zachowania. Człowiek, który przystosował się do warunków obozowych to człowiek zlagrowany, który myśli i postępuje według moralności obozowej. Jego postępowanie jest często sprzeczne z przyjętymi przez społeczeństwo kanonami moralnymi, budzi w czytelniku protest, sprzeciw. Dla więźniów taki transport to dobrodziejstwo. “Parę dni obóz będzie mówił o transporcie Sosnowiec - Będzin. Był to dobry transport , bogaty transport”. Nie widać to śladu współczucia wśród ludzi, którzy przybyli do obozu. Jedyną formą litości jest nie mówienie nowo przybyłym co tu ich czeka. Narrator ukazał jak w wyniku mechanizmu tresury, normalni ludzie naśmiewali się w “fragmenty sprawie funkcjonującej obozy zagłady”. Tresura ta polega na tym, że odbierano ludziom wszystko by następnie stworzyć im perspektywę zdobycia bezwzględnego minimum, a można je było zdobyć tylko za cenę przystosowania się do praw obozowych. Z człowieka uczyniono przedmiot, który sprowadzono do roli surowca, upodlono, odebrano mu godność, narzucono faszystowską skalę wartościowania. Przemiana ludzi normalnych w ludzi zlagrowanych dokonuje się za pomocą dwóch czynników: głodu i nadziei. To one dokonały spustoszenia kulturalnego w duszach więźniów – głód i nadzieja na przeżycie tego piekła na ziemi. W opowiadaniu pt. “Dzień na Harmenzach” ukształtowała definicję głodu. “Głód jest wtedy prawdziwy, gdy człowiek patrzy na drugiego człowieka jak na obiekt do zjedzenia”. Głód bowiem rozgrzesza wszystko i wszystkich jest argumentem nie do odparcia, przezwycięża wszystko co ludzkie, normalność, litość, godność i przyzwoitość. Drugim elementem rozkładającym poczucie moralne jeset nadzieja. To ona właśnie każe ludziom iść do komory gazowej. Każe nie ryzykować buntem, pogrąża w martwotę, rwie więzy rodzin, każe matkom wyrzekać się dzieci, żonom sprzedawać się za chleb. Ta nadzieja w taki właśnie sposób, każe im walczyć o każdy dzień życia, bo może właśnie ten dzień przeniesie oczekiwane wyzwolenie.
Kamil Krzysztof Baczyński, poeta – żołnierz w wierszu “Pokolenie” przemawia w imieniu pokolenia “rocznik 20”, któremu przyszło żyć w trudniejszych czasach i które zostało okrutnie doświadczone przez kataklizm wojny. Poeta podkreśla, że trzeba być silnym odważnym i odpornym, nie czas i miejsce na miłość. Młodzi spoglądają na świat z nieufnością, nienawiścią i stają do walki z wrogiem w pozycji “Usta zaciśnięte mamy twarz wilczą”. Wojna nauczyła ich, że nie ma litości, sumienia i miłości. Poeta stara się zrozumieć swój czas, odnaleźć uzasadnienie moralne i historyczne dla losu własnego i rówieśników. Marzenie i zachwyt nad pięknem przyrody zostały zniszczone przez okrutne, nielogiczne prawa historii. Historia jawi się tu jak siła niszcząca wroga zwrócona przeciw jednostce, jej pragnieniom i prawom.
Wiersz “Ten czas” przesycony jest rozpaczą poczuciem bezsilności, podaje nam tragiczną syntezę wojny: “smutne niebo nad nami, dni od pracy odchodzą, nie ładzie trumny rodzą, w świat grobami odchodzi czas w snach”. Monumentalne wizje krwawego nieba, ciemnej nocy, burzy obrazującą wojnę kontrastują z obrazami słabości człowieka. “My sami tacy mali, my sami takie chmurki, nie stanie naszych serc”.
W “Medalionach” Zofia Nałkowska Przyjmuje postawę reporterki, która przeprowadza rozmowy z ofiarami hitlerowskich obozów. Pozwala im mówić, sama powstrzymuje się od komentarzu i właśnie dlatego fakty są takie wymowne, a relacje więźniów mają wagę dokumentu. Utwór oddaje prawdę o charakterze okupacji, terroru, gdy człowiek nie był w stanie przewidzieć gdzie i kiedy dosięgnie go śmierć. “Medaliony ukazują przede wszystkim zniszczenia jakich dokonał faszyzm w psychice człowieka, porażenie duchowe ofiar prowadzące do otępiałości moralnej, utraty wiary w możliwości powrotu do normalnego życia w zbiorowości, bezsilność człowieka wobec kataklizmu jakim był faszyzm. Są jednym wielkim oskarżeniem systemu faszystowskiego. Nałkowska oskarża nie tylko o fizyczne morderstwa, lecz głównie o zbrodnie dokonywane na psychice ludzi. Ludzie, którzy byli w obozie starali się przeżyć wszelką cenę, musieli być silni, bezwzględni, bez skrupułów. Dla ludzi, którzy przeszli to piekło wydobyta jest jedna z cech ludzkiej egzystencji, tak charakterystyczna dla współczesnego świata – samotność wśród ludzi.
Problematyka etyczna i moralna w opowiadaniach Tadeusza Borowskiego
Problematyka etyczna i moralna w opowiadaniach Tadeusza Borowskiego
Tadeusz Borowski od roku 1943 przebywał w niemieckich obozach koncentracyjnych.
Swoje doświadczenia i przeżycia zawarł w cyklu opowiadań "Pożegnanie z Marią",
wydanym w 1947 roku. Borowski swymi opowiadaniami wzbudził od razu ogromne
kontrowersje. Zarzucano mu przede wszystkim próbę fałszowania obozowej
rzeczywistości, cynizm i oskarżono go o przestępstwa rzekomo popełnione w
obozie. Ten ostatni zarzut związany był całkowicie z niesłusznym mniemaniem, że
bohater opowiadań, Tadeusz, oraz autor to jedna i ta sama osoba. Tymczasem
użyczenie głównemu bohaterowi swego imienia było celową prowokacją artystyczną
Borowskiego, który w obozie - jak podają źródła - zachowywał się zupełnie
inaczej.
Głównym problemem opowiadań Tadeusza Borowskiego jest wpływ obozu
koncentracyjnego na psychikę i kodeks etyczny człowieka. Ludzie osadzeni w
obozach koncentracyjnych mają bowiem kilka możliwych postaw do wyboru. Mogą
walczyć z obozową rzeczywistością, próbować ucieczek, buntować się. Tacy są
skazani na śmierć. Mogą przyjąć postawę całkowitej bierności, rezygnacji.
Również i ci nie mają, według Borowskiego, szans przeżycia. To tak zwani
"muzułmanie", ludzie, którzy umierają za życia. I wreszcie trzecia kategoria.
Są to wszyscy ci, którym udało się przystosować do obozowych reguł. Wiedzą, jak
należy funkcjonować, żyć w obozie. Ci interesują Borowskiego najbardziej. Bada
on stan, w jakim znajduje się psychika tych ludzi. Okazuje się, że warunkiem
koniecznym do przeżycia obozu koncentracyjnego jest zmiana całego kodeksu
etycznego człowieka, totalne przemianowanie wartości. Zdaniem autora opowiadań
przeżyć można było tylko w jeden sposób: kosztem innych. Powoduje to zanik
etyki chrześcijańskiej - w obozie koncentracyjnym nie obowiązuje dekalog.
Kradzieże i zabójstwa są na porządku dziennym. Borowski ukazuje to w skrajnie
behawiorystyczny sposób. Behawioryzm polegał na przedstawieniu bohatera poprzez
jego czyny, bez wnikania w świadomość, podświadomość, bez komentowania.
Proces dehumanizacji, "odczłowieczenia" ludzi był jednym z podstawowych celów
istnienia obozów koncentracyjnych. Człowiek tu osadzony wyzbywa się wszelkich
norm etycznych i moralnych, jakimi kierował się na wolności, w "normalnym"
świecie. Oto widzimy, jak syn wpycha do komory gazowej swego własnego ojca
("U nas w Auschwitzu..."). Nie robi tego z nienawiści, po prostu boi się narazić
pilnującemu porządku esesmanowi. W innym miejscu tego opowiadania Abramek
opowiada Tadeuszowi o nowym sposobie palenia ludzi w krematorium. Dla rozrywki
traktuje się zwłoki dzieci jak zabawki, o jakimkolwiek szacunku dla zmarłych
nie ma mowy.
Obóz koncentracyjny rządzi się własnymi prawami. Za kradzież jedzenia grozi
śmierć. W opowiadaniu "Dzień na Harmenzach" stary Beker opowiada o tym, że
powiesił własnego syna za kradzież chleba.
Zanik człowieczeństwa obrazuje również przykład z "Proszę państwa do gazu".
Młoda kobieta, w obawie przed śmiercią, nie przyznaje się do swego małego
dziecka, ucieka przed nim. Instynkt macierzyński został tu stłumiony,
silniejsza okazuje się chęć przetrwania.
Bohater opowiadań, Tadeusz, jest przykładem człowieka zlagrowanego, tzn.
takiego, który przystosował się do praw rządzących obozem, który psychicznie i
moralnie należy do świata obozowego. Nie jest obozowym prominentem, nie jest
jednak również przedstawicielem warstwy niższej, muzułmanów. Należy do klasy
średniej. Najgorsze lata obozu ma już za sobą. Przeżył, dostosował się, teraz
już wie, jak można żyć w obozie. Wie, jak czerpać korzyści, gdzie da się
skombinować coś do jedzenia, wie też czego i kogo należy się bać i omijać z
daleka. Nie znaczy to oczywiście, że Tadeusz jest pomocnikiem esesmanów,
obozowym kapo czy sztubowym.
Borowski ukazuje obóz koncentracyjny takim, jakim był naprawdę. Nie brak w jego
opowiadaniach ludzi postaw pięknych, ludzi czystych moralnie. Uciekającej przed
własnym dzieckiem matce autor przeciwstawia w "Proszę państwa do gazu" młodą,
śliczną dziewczynę, która bez wahania idzie na śmierć. W "Dniu na Harmenzach"
pojawia się postać pani Haneczki, kobiety pomagającej więźniom, dzięki której
Tadeusz przeżył pierwszy, najtrudniejszy okres pobytu w obozie.
"Pożegnanie z Marią" Tadeusza Borowskiego to zbiór opowiadań ukazujących życie
obozowe bez retuszowania, upiększania, wygładzania prawdy o ludziach.
Borowskiemu udało się ukazać najbardziej charakterystyczną cechę lagrów:
powodują one proces dehumanizacji człowieka, zaniku wartości moralnych i
etycznych. Człowiek zlagrowany, czyli człowiek dostosowany do obozowej
rzeczywistości, kieruje się w swoim postępowaniu zupełnie innym kodeksem
etyczno-moralnym niż na wolności. Świat zewnętrzny jest już zupełnie innym
światem. Człowiek zlagrowany często nie potrafi się już w nim odnaleźć.
Tadeusz Borowski od roku 1943 przebywał w niemieckich obozach koncentracyjnych.
Swoje doświadczenia i przeżycia zawarł w cyklu opowiadań "Pożegnanie z Marią",
wydanym w 1947 roku. Borowski swymi opowiadaniami wzbudził od razu ogromne
kontrowersje. Zarzucano mu przede wszystkim próbę fałszowania obozowej
rzeczywistości, cynizm i oskarżono go o przestępstwa rzekomo popełnione w
obozie. Ten ostatni zarzut związany był całkowicie z niesłusznym mniemaniem, że
bohater opowiadań, Tadeusz, oraz autor to jedna i ta sama osoba. Tymczasem
użyczenie głównemu bohaterowi swego imienia było celową prowokacją artystyczną
Borowskiego, który w obozie - jak podają źródła - zachowywał się zupełnie
inaczej.
Głównym problemem opowiadań Tadeusza Borowskiego jest wpływ obozu
koncentracyjnego na psychikę i kodeks etyczny człowieka. Ludzie osadzeni w
obozach koncentracyjnych mają bowiem kilka możliwych postaw do wyboru. Mogą
walczyć z obozową rzeczywistością, próbować ucieczek, buntować się. Tacy są
skazani na śmierć. Mogą przyjąć postawę całkowitej bierności, rezygnacji.
Również i ci nie mają, według Borowskiego, szans przeżycia. To tak zwani
"muzułmanie", ludzie, którzy umierają za życia. I wreszcie trzecia kategoria.
Są to wszyscy ci, którym udało się przystosować do obozowych reguł. Wiedzą, jak
należy funkcjonować, żyć w obozie. Ci interesują Borowskiego najbardziej. Bada
on stan, w jakim znajduje się psychika tych ludzi. Okazuje się, że warunkiem
koniecznym do przeżycia obozu koncentracyjnego jest zmiana całego kodeksu
etycznego człowieka, totalne przemianowanie wartości. Zdaniem autora opowiadań
przeżyć można było tylko w jeden sposób: kosztem innych. Powoduje to zanik
etyki chrześcijańskiej - w obozie koncentracyjnym nie obowiązuje dekalog.
Kradzieże i zabójstwa są na porządku dziennym. Borowski ukazuje to w skrajnie
behawiorystyczny sposób. Behawioryzm polegał na przedstawieniu bohatera poprzez
jego czyny, bez wnikania w świadomość, podświadomość, bez komentowania.
Proces dehumanizacji, "odczłowieczenia" ludzi był jednym z podstawowych celów
istnienia obozów koncentracyjnych. Człowiek tu osadzony wyzbywa się wszelkich
norm etycznych i moralnych, jakimi kierował się na wolności, w "normalnym"
świecie. Oto widzimy, jak syn wpycha do komory gazowej swego własnego ojca
("U nas w Auschwitzu..."). Nie robi tego z nienawiści, po prostu boi się narazić
pilnującemu porządku esesmanowi. W innym miejscu tego opowiadania Abramek
opowiada Tadeuszowi o nowym sposobie palenia ludzi w krematorium. Dla rozrywki
traktuje się zwłoki dzieci jak zabawki, o jakimkolwiek szacunku dla zmarłych
nie ma mowy.
Obóz koncentracyjny rządzi się własnymi prawami. Za kradzież jedzenia grozi
śmierć. W opowiadaniu "Dzień na Harmenzach" stary Beker opowiada o tym, że
powiesił własnego syna za kradzież chleba.
Zanik człowieczeństwa obrazuje również przykład z "Proszę państwa do gazu".
Młoda kobieta, w obawie przed śmiercią, nie przyznaje się do swego małego
dziecka, ucieka przed nim. Instynkt macierzyński został tu stłumiony,
silniejsza okazuje się chęć przetrwania.
Bohater opowiadań, Tadeusz, jest przykładem człowieka zlagrowanego, tzn.
takiego, który przystosował się do praw rządzących obozem, który psychicznie i
moralnie należy do świata obozowego. Nie jest obozowym prominentem, nie jest
jednak również przedstawicielem warstwy niższej, muzułmanów. Należy do klasy
średniej. Najgorsze lata obozu ma już za sobą. Przeżył, dostosował się, teraz
już wie, jak można żyć w obozie. Wie, jak czerpać korzyści, gdzie da się
skombinować coś do jedzenia, wie też czego i kogo należy się bać i omijać z
daleka. Nie znaczy to oczywiście, że Tadeusz jest pomocnikiem esesmanów,
obozowym kapo czy sztubowym.
Borowski ukazuje obóz koncentracyjny takim, jakim był naprawdę. Nie brak w jego
opowiadaniach ludzi postaw pięknych, ludzi czystych moralnie. Uciekającej przed
własnym dzieckiem matce autor przeciwstawia w "Proszę państwa do gazu" młodą,
śliczną dziewczynę, która bez wahania idzie na śmierć. W "Dniu na Harmenzach"
pojawia się postać pani Haneczki, kobiety pomagającej więźniom, dzięki której
Tadeusz przeżył pierwszy, najtrudniejszy okres pobytu w obozie.
"Pożegnanie z Marią" Tadeusza Borowskiego to zbiór opowiadań ukazujących życie
obozowe bez retuszowania, upiększania, wygładzania prawdy o ludziach.
Borowskiemu udało się ukazać najbardziej charakterystyczną cechę lagrów:
powodują one proces dehumanizacji człowieka, zaniku wartości moralnych i
etycznych. Człowiek zlagrowany, czyli człowiek dostosowany do obozowej
rzeczywistości, kieruje się w swoim postępowaniu zupełnie innym kodeksem
etyczno-moralnym niż na wolności. Świat zewnętrzny jest już zupełnie innym
światem. Człowiek zlagrowany często nie potrafi się już w nim odnaleźć.
Problematyka twórczości Herberta i Szymborskiej
Herbert
Część literaturoznawców jest skłonna umieszczać Herberta w nurcie klasycznym -zwłaszcza, że poeta ten wciąż odwołuje się do klasycznych mitów i wartości kultury, które stanowią o łączności pokoleń. Herbert tworzy poezję intelektualną, związaną z tradycją - stąd jego XX-wieczny klasycyzm. Inne cechy jego poezji to:
- ujawnianie aktualnych problemów moralnych i politycznych w perspektywie uniwersalnej
- poszukiwanie stałych wartości, podejmowanie problematyki etycznej w poezji
- przywoływanie mitów, dzieł sztuki, postaci i wydarzeń historycznych jako materii poetyckiej
- ironia, humor i prostota języka - środki tworzenia
Twórczość Herberta zalicza się do nurtu etycznego poezji współczesnej, ponieważ wyraźnie jest w niej poszukiwanie uniwersalnego systemu wartości, który mógłby być wskazówką dla każdego człowieka żyjącego w dzisiejszym świecie negującym wartości moralne i kulturowe. Herbert proponuje zasady, które sprawdziły się w ciągu wieków jako ostoje ludzkiej godności, obrona przez zniewoleniem, przez złem.
- wśród licznych wierszy Herberta tom "Pan Cogito" zdobył chyba największą popularność. Herbert spreparował bohatera poetyckiego, pana Cogito, który twórczo przemienia świat, analizuje podstawowe zagadnienia egzystencji, problemy moralne i etyczne. Podsumowaniem całej wędrówki jest "Przesłanie Pana Cogito". Jest to propozycja dekalogu, przykazań, wg. Których człowiek powinien postępować, by być prawym i godnie przebyć życie, by dać świadectwo, bo po to żyje, po to ocalał.
Zestaw przykazań brzmi:
- przyjmij aktywną postawę wobec świata. Nie wolno być ci obojętnym wobec łotrostwa, przemocy, obłudy, wystosuj gniew i pogardę
- oddziel dobro od zła i potęguj dobro
- nie zwalczaj zła siłą, bo będzie oznaczać to nowe zło
- bądź odważny w obliczu przemocy, bądź szlachetny i wierny jak prastare wzorce
- kochaj świat i jego piękno a odrzuć nędzę moralną
- nie wybaczaj w imieniu ludzi skrzywdzonych bo tylko oni mają do tego prawo
Kończy Herbert to wzniosłe przesłanie słowem Idź! By krzewić humanitarne wartości, nieść ludziom prawdę trwałą i wartościową.
"Dlaczego klasycy" Czytamy na pozór relację Tucydydesa z wojny peloponeskiej - drobny epizod. Otóż Tucydydes spóźnił się z odsieczą i zapłacił za to wygnaniem z rodzinnego miasta. Analogicznie w czasach dzisiejszych wojen, generałowie, którzy popełnili błąd, zawsze znajdują wytłumaczenie, jeśli nie zawiść kolegów to nieprzychylne wiatry. Jesteśmy inni niż klasycy. Poeta porównuje dwa modele: przeszłości i współczesności i przenosi całe to porównanie w materię sztuki. Dlaczego klasycy? Bo ich fusze i ich sztuka są proste, powściągliwe. Pozostała po nich wartość budząca szacunek - po nas może pozostać coś co budzi niesmak, płacz - jak miłość w brudnym pokoju hotelowym. Dlatego wzorem są klasycy.
Dyskusja o sztuce odbywa się także w znamiennym utworze "Apollo i Marsjasz". Mit głosił, że w pojedynku między Apollinem a Marsjaszem zwyciężył Apollo. Bóg obdarł przeciwnika ze skóry i powiesił, a z łez tych, którzy opłakiwali Marsjasza powstała rzeka. Wiersz Herberta mówi o tym co było dalej, już po zakończeniu pojedynku. Oto krzyk cierpiącego Marsjasza tak sugestywnie oddaje jego cierpienie, opowiada cała anatomię bólu, że staje się to nową, silną, konkurencją wobec klasycznego piękna sztuki Apolla. Wycie Marsjasza stało się źródłem sztuki konkretnej, bo jest bogate w siłę wyrazu i mówi prawdę. Jest to stara dyskusja i odwieczna rywalizacja apollińsiego i dionizyjskiego nurtu w sztuce. Herbert pyta o źródło i wartość tej drugiej gałęzi. Narodziła się sztuka uczuć z bólu i z przeżycia, a ma wartość prawdy o odczuciach i takiego oddziaływania, które wstrząsa odbiorcą. Nawet słowik skamieniał a drzewo pozostało siwe. Zatem kto wygrał ten pojedynek?
Szymborska
Wiersze Szymborskiej cieszą się dużą popularnością może dlatego, że łatwo w jej utworach odnaleźć siebie, własne problemy, niepokoje, prawdę o współczesnym świecie, który zagraża indywidualności jednostki. Problematyka jej wierszy jest bardzo różnorodna, trudno wskazać stałe motywy, wokół których niezmiennie krąży. Jednak można wyróżnić:
- protest przeciwko wszechwładnej technice i materializmowi świata; poetka nawołuje do ocalenia wartości humanistycznych ("Spacer wskrzeszonego", "Eksperyment")
- świat zwykłych drobiazgów otaczający człowieka ("Prospekt", "Przy winie")
- refleksja filozoficzna o człowieku i jego miejscu we wszechświecie ("Eksperyment", "Pomyłka")
- wydarzenia wielkiej wag - refleksja nad historią, ojczyzną i czynami bohaterskimi ("Obóz głodowy pod Jasłem")
- poczucie jedności z naturą, z przyrodą, miłość do świata i zwierząt ("Szkielet jaszczura")
- cykl wierszy o rzeczach i sprawach niespełnionych ("Z nieodbytej wyprawy w Himalaje")
Mówiąc o technice poetyckiej Szymborskiej trzeba zwrócić uwag na:
- mistrzowskie operowanie puentą, konceptem
- wykorzystywanie możliwości języka - dwuznaczność dowcipu, gry słów, mowy potocznej
- intelektualizm i "ascetyzm" emocjonalny (rzadko daje upust swoim wylewnym uczuciom)
- operowanie metaforą
Część literaturoznawców jest skłonna umieszczać Herberta w nurcie klasycznym -zwłaszcza, że poeta ten wciąż odwołuje się do klasycznych mitów i wartości kultury, które stanowią o łączności pokoleń. Herbert tworzy poezję intelektualną, związaną z tradycją - stąd jego XX-wieczny klasycyzm. Inne cechy jego poezji to:
- ujawnianie aktualnych problemów moralnych i politycznych w perspektywie uniwersalnej
- poszukiwanie stałych wartości, podejmowanie problematyki etycznej w poezji
- przywoływanie mitów, dzieł sztuki, postaci i wydarzeń historycznych jako materii poetyckiej
- ironia, humor i prostota języka - środki tworzenia
Twórczość Herberta zalicza się do nurtu etycznego poezji współczesnej, ponieważ wyraźnie jest w niej poszukiwanie uniwersalnego systemu wartości, który mógłby być wskazówką dla każdego człowieka żyjącego w dzisiejszym świecie negującym wartości moralne i kulturowe. Herbert proponuje zasady, które sprawdziły się w ciągu wieków jako ostoje ludzkiej godności, obrona przez zniewoleniem, przez złem.
- wśród licznych wierszy Herberta tom "Pan Cogito" zdobył chyba największą popularność. Herbert spreparował bohatera poetyckiego, pana Cogito, który twórczo przemienia świat, analizuje podstawowe zagadnienia egzystencji, problemy moralne i etyczne. Podsumowaniem całej wędrówki jest "Przesłanie Pana Cogito". Jest to propozycja dekalogu, przykazań, wg. Których człowiek powinien postępować, by być prawym i godnie przebyć życie, by dać świadectwo, bo po to żyje, po to ocalał.
Zestaw przykazań brzmi:
- przyjmij aktywną postawę wobec świata. Nie wolno być ci obojętnym wobec łotrostwa, przemocy, obłudy, wystosuj gniew i pogardę
- oddziel dobro od zła i potęguj dobro
- nie zwalczaj zła siłą, bo będzie oznaczać to nowe zło
- bądź odważny w obliczu przemocy, bądź szlachetny i wierny jak prastare wzorce
- kochaj świat i jego piękno a odrzuć nędzę moralną
- nie wybaczaj w imieniu ludzi skrzywdzonych bo tylko oni mają do tego prawo
Kończy Herbert to wzniosłe przesłanie słowem Idź! By krzewić humanitarne wartości, nieść ludziom prawdę trwałą i wartościową.
"Dlaczego klasycy" Czytamy na pozór relację Tucydydesa z wojny peloponeskiej - drobny epizod. Otóż Tucydydes spóźnił się z odsieczą i zapłacił za to wygnaniem z rodzinnego miasta. Analogicznie w czasach dzisiejszych wojen, generałowie, którzy popełnili błąd, zawsze znajdują wytłumaczenie, jeśli nie zawiść kolegów to nieprzychylne wiatry. Jesteśmy inni niż klasycy. Poeta porównuje dwa modele: przeszłości i współczesności i przenosi całe to porównanie w materię sztuki. Dlaczego klasycy? Bo ich fusze i ich sztuka są proste, powściągliwe. Pozostała po nich wartość budząca szacunek - po nas może pozostać coś co budzi niesmak, płacz - jak miłość w brudnym pokoju hotelowym. Dlatego wzorem są klasycy.
Dyskusja o sztuce odbywa się także w znamiennym utworze "Apollo i Marsjasz". Mit głosił, że w pojedynku między Apollinem a Marsjaszem zwyciężył Apollo. Bóg obdarł przeciwnika ze skóry i powiesił, a z łez tych, którzy opłakiwali Marsjasza powstała rzeka. Wiersz Herberta mówi o tym co było dalej, już po zakończeniu pojedynku. Oto krzyk cierpiącego Marsjasza tak sugestywnie oddaje jego cierpienie, opowiada cała anatomię bólu, że staje się to nową, silną, konkurencją wobec klasycznego piękna sztuki Apolla. Wycie Marsjasza stało się źródłem sztuki konkretnej, bo jest bogate w siłę wyrazu i mówi prawdę. Jest to stara dyskusja i odwieczna rywalizacja apollińsiego i dionizyjskiego nurtu w sztuce. Herbert pyta o źródło i wartość tej drugiej gałęzi. Narodziła się sztuka uczuć z bólu i z przeżycia, a ma wartość prawdy o odczuciach i takiego oddziaływania, które wstrząsa odbiorcą. Nawet słowik skamieniał a drzewo pozostało siwe. Zatem kto wygrał ten pojedynek?
Szymborska
Wiersze Szymborskiej cieszą się dużą popularnością może dlatego, że łatwo w jej utworach odnaleźć siebie, własne problemy, niepokoje, prawdę o współczesnym świecie, który zagraża indywidualności jednostki. Problematyka jej wierszy jest bardzo różnorodna, trudno wskazać stałe motywy, wokół których niezmiennie krąży. Jednak można wyróżnić:
- protest przeciwko wszechwładnej technice i materializmowi świata; poetka nawołuje do ocalenia wartości humanistycznych ("Spacer wskrzeszonego", "Eksperyment")
- świat zwykłych drobiazgów otaczający człowieka ("Prospekt", "Przy winie")
- refleksja filozoficzna o człowieku i jego miejscu we wszechświecie ("Eksperyment", "Pomyłka")
- wydarzenia wielkiej wag - refleksja nad historią, ojczyzną i czynami bohaterskimi ("Obóz głodowy pod Jasłem")
- poczucie jedności z naturą, z przyrodą, miłość do świata i zwierząt ("Szkielet jaszczura")
- cykl wierszy o rzeczach i sprawach niespełnionych ("Z nieodbytej wyprawy w Himalaje")
Mówiąc o technice poetyckiej Szymborskiej trzeba zwrócić uwag na:
- mistrzowskie operowanie puentą, konceptem
- wykorzystywanie możliwości języka - dwuznaczność dowcipu, gry słów, mowy potocznej
- intelektualizm i "ascetyzm" emocjonalny (rzadko daje upust swoim wylewnym uczuciom)
- operowanie metaforą
Problemy nurtujące współczesnego człowieka w wybranych utworach literatury powojennej
Zatrzymałem się nad tym tematem, gdyż wydaje mi się on niezmiernie aktualny. Człowiek jest jednostką wybitną i oryginalną, której nie można sprowadzić do wspólnego określenia. Człowiek to przede wszystkim jego duch, w sferze którego powstaje wszystko: problemy, pytania i nawet nakazy, które z kolei przejawiają się jako realia, w naszym życiu rzeczywistym.
Każdy z nas w pośpiechu codziennego życia, w pewnej chwili zatrzymuje się, by zastanowić się, czego szuka? Co jest dla niego najważniejsze? Jaka jest jego moralność? Co ceni najbardziej? Ciągle walczy – przez całe swoje życie, obojętnie czy jest to walka zbroja z najeźdźcą, walka ze złem zewnętrznym, czy walka ze złem w sobie.
Pytania i problemy nigdy nie opuszczają człowieka. Są może czasem trochę mniej, lub więcej ważne, ale zawsze są i nie wolno nikomu ich zlekceważyć. Literatura powojenna często odzwierciedla psychikę poetów, którzy przeżyli piekło wojny, na oczach których rozegrały się miliony ludzkich dramatów.
Już we wczesnym romantyzmie w rozprawie pt. “O klasyczności i romantyczności, tudzież o duchu poezji polskiej” Kazimierz Brodziński pisał: “Poezja powinna być zwierciadłem każdego wieku i narodu.” Mimo, że rozprawa ta dotyczyła głównie wydarzeń ówczesnych, to jednak prawda o poezji, o jej ścisłym związku z czasami, jest bezsporna. Również twórczość polskich poetów powojennych stanowi zwierciadło wieku i narodu. Czas, w którym przyszło im tworzyć nie był łatwy. Problemy, wokół których ogniskowała się ich twórczość – trudne i niejednoznaczne w ocenie. Rzeczą więc jasną jest, że odnajdujemy w tej poezji wartości, które chcieli ocalić z burzy zła rozpętanej nad człowiekiem. Są to wartości moralne, które winny być uznane za własne przez każdego z nas.
W poezji niektórych poetów, szczególnie tych, którym lata wojny zabrały najwspanialsze lata młodości, możemy dostrzec wyraźnie, pewnie obsesyjnie powracający motyw, motyw ogarniającego ziemię zła, zniewalającego i obezwładniającego. Poezja T. Różewicza jest właśnie obrazem tego stanu. Poeta spostrzega we współczesnej nam rzeczywistości ogromny kryzys wartości. Zdaje sobie sprawę, że świat staje się daleki od pewnych przyjętych prawideł, że na powrót pogrąża się w chaosie. Chaos ten wyraża się w pomieszaniu dobra i zła, w zatarciu granicy między tym co szlachetne, a tym co podle. Daje temu wyraz w wierszu “Powrót”, który traktuje o powrocie człowieka do nieba – miejsca, z którego wyruszył na wędrówkę po Ziemi. Podmiot liryczny wstydzi się, że świat, z którego pochodzi jest taki okrutny: “Przecież nie powiem im, że człowiek/ człowiekowi skacze do gardła”.
Ten stan upodlenia człowieka, poeta próbuje zmienić. Pragnie uporządkować rzeczywistość, aby znów wszystko było tak, jak stworzył Bóg: “Szukam nauczyciela i mistrza/ niech przywróci mi wzrok, słuch no i węch/ niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia/ niech oddzieli światło od ciemności”. Ta prośba, wyrażona w wierszu “Ocalony”, stanowi poetycką postawę Różewicza wobec zastanego porządku świata, który jako człowiek usilnie pragnie coś zmienić.
I wreszcie “List do ludożerców” – stanowiący najpełniej o moralnym przesłaniu, które Różewicz wyraża w słowach: “Kochani ludożercy zjadajmy się dobrze/ Bo nie zmartwychwstaniemy naprawdę”.
Także Tadeusz Nowak, szczególnie w ostatnich latach, daje w swej poezji wyraz opanowaniu świata przez zło. W swoim tomiku “Pacierze i paciorki”, w wierszu “Siódmy wiersz diabelski”, zło traktuje jako byt, który wtopiony jest w nasze życie i na każdym kroku czyha na naszą radość. Obaj ci poeci stanowią jakby jedną grupę, choć dzieli ich wiele. Przytoczone przykłady stanowią pewną całość – uwydatniają złość i upadek wartości moralnych w naszych czasach. Może nie formułują wprost konkretnych postulatów i nie podają sposobów przezwyciężania chaosu czasów, to jednak przez sam fakt sygnalizacji tego rodzaju postulatów, stanowią dla nas pewną wartość.
Poeta, to nie tylko człowiek, który zmienia rzeczywistość cierpiąc za miliony, ale też wnikliwy obserwator. I chyba właśnie ta druga postawa jest bardziej właściwa. Przez taką twórczość poeci pozwalają nam głębiej wnikać w nasze życie i odkrywać niejednokrotnie już nieco przykurzone wartości.
Inną grupę poetów, może o odmiennym spojrzeniu na rzeczywistość, stanowią ci, którzy debiutowali już przed wojną. Leopold Staff, znany ze swego stoicyzmu i epikurejskiej postawy wobec życia w twórczości powojennej jest już inny. Jego optymizm jest jakby stonowany, odnosi się do rzeczywistości z lekkim dystansem. Nie daje wiary w logiczność praw rządzących światem. Doskonale daje temu wyraz w wierszu “Podwaliny”, który ukazuje człowieka próbującego stworzyć coś, według utartych schematów. Staje się to jednak niemożliwe. Stanowi to pewne przesłanie moralne, które wyraża się w konieczności ciągłego poszukiwania dróg, prowadzących do celu, nawet gdyby wydały się nierealne (“Teraz zacznę budować od dymu z komina”). Znamiennym utworem jest “Przesłanie pana Cogito” Herberta, które wiąże się z kryzysem wartości, które mimo wszystko trzeba ocalić w czasie. Poeta stara się ukazać odbiorcy drogę, jaką musi przejść człowiek, by wiernie realizować nadrzędne wartości ludzkości: “Idź wyprostowany, wśród tych, co na kolanach,/ wśród odwróconych plecami i obalonych w mrok/ Ocalałeś nie po to, aby żyć, masz mało czasu/ trzeba dać świadectwo (...)/ Bądź wierny. Idź.” Tomik “Pan Cogito” stanowi bardzo ciekawą analizę moralności człowieka, jego dążeń i słabości. Poeta porusza problem cierpienia (które przecież zawsze wiąże się z szukaniem, próbowania, a nieraz walką wewnętrzną w imię nowych, trwalszych bardziej ludzkich ideałów). Poeta uważa, że istnienie cierpienia, przeżywanie go jest czymś konieczny, nieodzownym, tylko to może zapewnić pełnię człowieczeństwa, a więc według mnie cel, do którego dąży każdy człowiek. Problem, który wynika z cierpienia polega na tym, że nie zawsze potrafimy się z nim pogodzić. Jest ono konieczne, a jednak buntujemy się. Dlaczego? Poeta nie daje odpowiedzi, natomiast budzi w nas pewne refleksje, które skupiają się wokół cierpienia.
Także Gałczyński, w poemacie “Niobe”, zastanawia się nad tym bardzo ważnym elementem życia ludzkiego i próbuje odpowiedzieć na pytanie: Jaki jest jego sens? W ten sposób Gałczyński wykłada własną filozofię cierpienie, formułując określone prawdy moralne. Obaj ci twórcy reprezentują odmienne poglądy co do tego jak poeta ma oddziaływać na odbiorcę. Herbert czyni to w sposób niełatwy, wymaga od nas myślenia i przez to jego poezja ma swoistą wartość.
Podobnym językiem literackim operuje inny poeta Ernest Bryll. Porusza on problemy człowieka pogrążonego w “błocie”. Pyta: “co dalej?” Są to typowe niepokoje człowieka współczesnego. Jeżeli jestem w “błocie”, to jak z niego wyjść? Czy zmienić siebie, swoje wartości? Jakie są moje granice moralności? Na te pytania każdy musi odpowiedzieć sobie sam.
O problemach i pytaniach, które nurtują współczesnego człowieka, można pisać wiele i wiele przytaczać przykładów. Ja posłużyłem się poezją, ponieważ jest mi szczególnie bliska.
Podsumowując powyższe rozważania, chciałbym dodać, że każdy problem ma pewną wartość. Oprócz cierpienia pozostawia pewne doświadczenie, kształtuje naszą postawę wobec życia, wobec przeciwności losu.
Każdy z nas w pośpiechu codziennego życia, w pewnej chwili zatrzymuje się, by zastanowić się, czego szuka? Co jest dla niego najważniejsze? Jaka jest jego moralność? Co ceni najbardziej? Ciągle walczy – przez całe swoje życie, obojętnie czy jest to walka zbroja z najeźdźcą, walka ze złem zewnętrznym, czy walka ze złem w sobie.
Pytania i problemy nigdy nie opuszczają człowieka. Są może czasem trochę mniej, lub więcej ważne, ale zawsze są i nie wolno nikomu ich zlekceważyć. Literatura powojenna często odzwierciedla psychikę poetów, którzy przeżyli piekło wojny, na oczach których rozegrały się miliony ludzkich dramatów.
Już we wczesnym romantyzmie w rozprawie pt. “O klasyczności i romantyczności, tudzież o duchu poezji polskiej” Kazimierz Brodziński pisał: “Poezja powinna być zwierciadłem każdego wieku i narodu.” Mimo, że rozprawa ta dotyczyła głównie wydarzeń ówczesnych, to jednak prawda o poezji, o jej ścisłym związku z czasami, jest bezsporna. Również twórczość polskich poetów powojennych stanowi zwierciadło wieku i narodu. Czas, w którym przyszło im tworzyć nie był łatwy. Problemy, wokół których ogniskowała się ich twórczość – trudne i niejednoznaczne w ocenie. Rzeczą więc jasną jest, że odnajdujemy w tej poezji wartości, które chcieli ocalić z burzy zła rozpętanej nad człowiekiem. Są to wartości moralne, które winny być uznane za własne przez każdego z nas.
W poezji niektórych poetów, szczególnie tych, którym lata wojny zabrały najwspanialsze lata młodości, możemy dostrzec wyraźnie, pewnie obsesyjnie powracający motyw, motyw ogarniającego ziemię zła, zniewalającego i obezwładniającego. Poezja T. Różewicza jest właśnie obrazem tego stanu. Poeta spostrzega we współczesnej nam rzeczywistości ogromny kryzys wartości. Zdaje sobie sprawę, że świat staje się daleki od pewnych przyjętych prawideł, że na powrót pogrąża się w chaosie. Chaos ten wyraża się w pomieszaniu dobra i zła, w zatarciu granicy między tym co szlachetne, a tym co podle. Daje temu wyraz w wierszu “Powrót”, który traktuje o powrocie człowieka do nieba – miejsca, z którego wyruszył na wędrówkę po Ziemi. Podmiot liryczny wstydzi się, że świat, z którego pochodzi jest taki okrutny: “Przecież nie powiem im, że człowiek/ człowiekowi skacze do gardła”.
Ten stan upodlenia człowieka, poeta próbuje zmienić. Pragnie uporządkować rzeczywistość, aby znów wszystko było tak, jak stworzył Bóg: “Szukam nauczyciela i mistrza/ niech przywróci mi wzrok, słuch no i węch/ niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia/ niech oddzieli światło od ciemności”. Ta prośba, wyrażona w wierszu “Ocalony”, stanowi poetycką postawę Różewicza wobec zastanego porządku świata, który jako człowiek usilnie pragnie coś zmienić.
I wreszcie “List do ludożerców” – stanowiący najpełniej o moralnym przesłaniu, które Różewicz wyraża w słowach: “Kochani ludożercy zjadajmy się dobrze/ Bo nie zmartwychwstaniemy naprawdę”.
Także Tadeusz Nowak, szczególnie w ostatnich latach, daje w swej poezji wyraz opanowaniu świata przez zło. W swoim tomiku “Pacierze i paciorki”, w wierszu “Siódmy wiersz diabelski”, zło traktuje jako byt, który wtopiony jest w nasze życie i na każdym kroku czyha na naszą radość. Obaj ci poeci stanowią jakby jedną grupę, choć dzieli ich wiele. Przytoczone przykłady stanowią pewną całość – uwydatniają złość i upadek wartości moralnych w naszych czasach. Może nie formułują wprost konkretnych postulatów i nie podają sposobów przezwyciężania chaosu czasów, to jednak przez sam fakt sygnalizacji tego rodzaju postulatów, stanowią dla nas pewną wartość.
Poeta, to nie tylko człowiek, który zmienia rzeczywistość cierpiąc za miliony, ale też wnikliwy obserwator. I chyba właśnie ta druga postawa jest bardziej właściwa. Przez taką twórczość poeci pozwalają nam głębiej wnikać w nasze życie i odkrywać niejednokrotnie już nieco przykurzone wartości.
Inną grupę poetów, może o odmiennym spojrzeniu na rzeczywistość, stanowią ci, którzy debiutowali już przed wojną. Leopold Staff, znany ze swego stoicyzmu i epikurejskiej postawy wobec życia w twórczości powojennej jest już inny. Jego optymizm jest jakby stonowany, odnosi się do rzeczywistości z lekkim dystansem. Nie daje wiary w logiczność praw rządzących światem. Doskonale daje temu wyraz w wierszu “Podwaliny”, który ukazuje człowieka próbującego stworzyć coś, według utartych schematów. Staje się to jednak niemożliwe. Stanowi to pewne przesłanie moralne, które wyraża się w konieczności ciągłego poszukiwania dróg, prowadzących do celu, nawet gdyby wydały się nierealne (“Teraz zacznę budować od dymu z komina”). Znamiennym utworem jest “Przesłanie pana Cogito” Herberta, które wiąże się z kryzysem wartości, które mimo wszystko trzeba ocalić w czasie. Poeta stara się ukazać odbiorcy drogę, jaką musi przejść człowiek, by wiernie realizować nadrzędne wartości ludzkości: “Idź wyprostowany, wśród tych, co na kolanach,/ wśród odwróconych plecami i obalonych w mrok/ Ocalałeś nie po to, aby żyć, masz mało czasu/ trzeba dać świadectwo (...)/ Bądź wierny. Idź.” Tomik “Pan Cogito” stanowi bardzo ciekawą analizę moralności człowieka, jego dążeń i słabości. Poeta porusza problem cierpienia (które przecież zawsze wiąże się z szukaniem, próbowania, a nieraz walką wewnętrzną w imię nowych, trwalszych bardziej ludzkich ideałów). Poeta uważa, że istnienie cierpienia, przeżywanie go jest czymś konieczny, nieodzownym, tylko to może zapewnić pełnię człowieczeństwa, a więc według mnie cel, do którego dąży każdy człowiek. Problem, który wynika z cierpienia polega na tym, że nie zawsze potrafimy się z nim pogodzić. Jest ono konieczne, a jednak buntujemy się. Dlaczego? Poeta nie daje odpowiedzi, natomiast budzi w nas pewne refleksje, które skupiają się wokół cierpienia.
Także Gałczyński, w poemacie “Niobe”, zastanawia się nad tym bardzo ważnym elementem życia ludzkiego i próbuje odpowiedzieć na pytanie: Jaki jest jego sens? W ten sposób Gałczyński wykłada własną filozofię cierpienie, formułując określone prawdy moralne. Obaj ci twórcy reprezentują odmienne poglądy co do tego jak poeta ma oddziaływać na odbiorcę. Herbert czyni to w sposób niełatwy, wymaga od nas myślenia i przez to jego poezja ma swoistą wartość.
Podobnym językiem literackim operuje inny poeta Ernest Bryll. Porusza on problemy człowieka pogrążonego w “błocie”. Pyta: “co dalej?” Są to typowe niepokoje człowieka współczesnego. Jeżeli jestem w “błocie”, to jak z niego wyjść? Czy zmienić siebie, swoje wartości? Jakie są moje granice moralności? Na te pytania każdy musi odpowiedzieć sobie sam.
O problemach i pytaniach, które nurtują współczesnego człowieka, można pisać wiele i wiele przytaczać przykładów. Ja posłużyłem się poezją, ponieważ jest mi szczególnie bliska.
Podsumowując powyższe rozważania, chciałbym dodać, że każdy problem ma pewną wartość. Oprócz cierpienia pozostawia pewne doświadczenie, kształtuje naszą postawę wobec życia, wobec przeciwności losu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)