Zatrzymałem się nad tym tematem, gdyż wydaje mi się on niezmiernie aktualny. Człowiek jest jednostką wybitną i oryginalną, której nie można sprowadzić do wspólnego określenia. Człowiek to przede wszystkim jego duch, w sferze którego powstaje wszystko: problemy, pytania i nawet nakazy, które z kolei przejawiają się jako realia, w naszym życiu rzeczywistym.
Każdy z nas w pośpiechu codziennego życia, w pewnej chwili zatrzymuje się, by zastanowić się, czego szuka? Co jest dla niego najważniejsze? Jaka jest jego moralność? Co ceni najbardziej? Ciągle walczy – przez całe swoje życie, obojętnie czy jest to walka zbroja z najeźdźcą, walka ze złem zewnętrznym, czy walka ze złem w sobie.
Pytania i problemy nigdy nie opuszczają człowieka. Są może czasem trochę mniej, lub więcej ważne, ale zawsze są i nie wolno nikomu ich zlekceważyć. Literatura powojenna często odzwierciedla psychikę poetów, którzy przeżyli piekło wojny, na oczach których rozegrały się miliony ludzkich dramatów.
Już we wczesnym romantyzmie w rozprawie pt. “O klasyczności i romantyczności, tudzież o duchu poezji polskiej” Kazimierz Brodziński pisał: “Poezja powinna być zwierciadłem każdego wieku i narodu.” Mimo, że rozprawa ta dotyczyła głównie wydarzeń ówczesnych, to jednak prawda o poezji, o jej ścisłym związku z czasami, jest bezsporna. Również twórczość polskich poetów powojennych stanowi zwierciadło wieku i narodu. Czas, w którym przyszło im tworzyć nie był łatwy. Problemy, wokół których ogniskowała się ich twórczość – trudne i niejednoznaczne w ocenie. Rzeczą więc jasną jest, że odnajdujemy w tej poezji wartości, które chcieli ocalić z burzy zła rozpętanej nad człowiekiem. Są to wartości moralne, które winny być uznane za własne przez każdego z nas.
W poezji niektórych poetów, szczególnie tych, którym lata wojny zabrały najwspanialsze lata młodości, możemy dostrzec wyraźnie, pewnie obsesyjnie powracający motyw, motyw ogarniającego ziemię zła, zniewalającego i obezwładniającego. Poezja T. Różewicza jest właśnie obrazem tego stanu. Poeta spostrzega we współczesnej nam rzeczywistości ogromny kryzys wartości. Zdaje sobie sprawę, że świat staje się daleki od pewnych przyjętych prawideł, że na powrót pogrąża się w chaosie. Chaos ten wyraża się w pomieszaniu dobra i zła, w zatarciu granicy między tym co szlachetne, a tym co podle. Daje temu wyraz w wierszu “Powrót”, który traktuje o powrocie człowieka do nieba – miejsca, z którego wyruszył na wędrówkę po Ziemi. Podmiot liryczny wstydzi się, że świat, z którego pochodzi jest taki okrutny: “Przecież nie powiem im, że człowiek/ człowiekowi skacze do gardła”.
Ten stan upodlenia człowieka, poeta próbuje zmienić. Pragnie uporządkować rzeczywistość, aby znów wszystko było tak, jak stworzył Bóg: “Szukam nauczyciela i mistrza/ niech przywróci mi wzrok, słuch no i węch/ niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia/ niech oddzieli światło od ciemności”. Ta prośba, wyrażona w wierszu “Ocalony”, stanowi poetycką postawę Różewicza wobec zastanego porządku świata, który jako człowiek usilnie pragnie coś zmienić.
I wreszcie “List do ludożerców” – stanowiący najpełniej o moralnym przesłaniu, które Różewicz wyraża w słowach: “Kochani ludożercy zjadajmy się dobrze/ Bo nie zmartwychwstaniemy naprawdę”.
Także Tadeusz Nowak, szczególnie w ostatnich latach, daje w swej poezji wyraz opanowaniu świata przez zło. W swoim tomiku “Pacierze i paciorki”, w wierszu “Siódmy wiersz diabelski”, zło traktuje jako byt, który wtopiony jest w nasze życie i na każdym kroku czyha na naszą radość. Obaj ci poeci stanowią jakby jedną grupę, choć dzieli ich wiele. Przytoczone przykłady stanowią pewną całość – uwydatniają złość i upadek wartości moralnych w naszych czasach. Może nie formułują wprost konkretnych postulatów i nie podają sposobów przezwyciężania chaosu czasów, to jednak przez sam fakt sygnalizacji tego rodzaju postulatów, stanowią dla nas pewną wartość.
Poeta, to nie tylko człowiek, który zmienia rzeczywistość cierpiąc za miliony, ale też wnikliwy obserwator. I chyba właśnie ta druga postawa jest bardziej właściwa. Przez taką twórczość poeci pozwalają nam głębiej wnikać w nasze życie i odkrywać niejednokrotnie już nieco przykurzone wartości.
Inną grupę poetów, może o odmiennym spojrzeniu na rzeczywistość, stanowią ci, którzy debiutowali już przed wojną. Leopold Staff, znany ze swego stoicyzmu i epikurejskiej postawy wobec życia w twórczości powojennej jest już inny. Jego optymizm jest jakby stonowany, odnosi się do rzeczywistości z lekkim dystansem. Nie daje wiary w logiczność praw rządzących światem. Doskonale daje temu wyraz w wierszu “Podwaliny”, który ukazuje człowieka próbującego stworzyć coś, według utartych schematów. Staje się to jednak niemożliwe. Stanowi to pewne przesłanie moralne, które wyraża się w konieczności ciągłego poszukiwania dróg, prowadzących do celu, nawet gdyby wydały się nierealne (“Teraz zacznę budować od dymu z komina”). Znamiennym utworem jest “Przesłanie pana Cogito” Herberta, które wiąże się z kryzysem wartości, które mimo wszystko trzeba ocalić w czasie. Poeta stara się ukazać odbiorcy drogę, jaką musi przejść człowiek, by wiernie realizować nadrzędne wartości ludzkości: “Idź wyprostowany, wśród tych, co na kolanach,/ wśród odwróconych plecami i obalonych w mrok/ Ocalałeś nie po to, aby żyć, masz mało czasu/ trzeba dać świadectwo (...)/ Bądź wierny. Idź.” Tomik “Pan Cogito” stanowi bardzo ciekawą analizę moralności człowieka, jego dążeń i słabości. Poeta porusza problem cierpienia (które przecież zawsze wiąże się z szukaniem, próbowania, a nieraz walką wewnętrzną w imię nowych, trwalszych bardziej ludzkich ideałów). Poeta uważa, że istnienie cierpienia, przeżywanie go jest czymś konieczny, nieodzownym, tylko to może zapewnić pełnię człowieczeństwa, a więc według mnie cel, do którego dąży każdy człowiek. Problem, który wynika z cierpienia polega na tym, że nie zawsze potrafimy się z nim pogodzić. Jest ono konieczne, a jednak buntujemy się. Dlaczego? Poeta nie daje odpowiedzi, natomiast budzi w nas pewne refleksje, które skupiają się wokół cierpienia.
Także Gałczyński, w poemacie “Niobe”, zastanawia się nad tym bardzo ważnym elementem życia ludzkiego i próbuje odpowiedzieć na pytanie: Jaki jest jego sens? W ten sposób Gałczyński wykłada własną filozofię cierpienie, formułując określone prawdy moralne. Obaj ci twórcy reprezentują odmienne poglądy co do tego jak poeta ma oddziaływać na odbiorcę. Herbert czyni to w sposób niełatwy, wymaga od nas myślenia i przez to jego poezja ma swoistą wartość.
Podobnym językiem literackim operuje inny poeta Ernest Bryll. Porusza on problemy człowieka pogrążonego w “błocie”. Pyta: “co dalej?” Są to typowe niepokoje człowieka współczesnego. Jeżeli jestem w “błocie”, to jak z niego wyjść? Czy zmienić siebie, swoje wartości? Jakie są moje granice moralności? Na te pytania każdy musi odpowiedzieć sobie sam.
O problemach i pytaniach, które nurtują współczesnego człowieka, można pisać wiele i wiele przytaczać przykładów. Ja posłużyłem się poezją, ponieważ jest mi szczególnie bliska.
Podsumowując powyższe rozważania, chciałbym dodać, że każdy problem ma pewną wartość. Oprócz cierpienia pozostawia pewne doświadczenie, kształtuje naszą postawę wobec życia, wobec przeciwności losu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz